Pokolenie millenialsów, Henryków, XYZ nowe style zakupowe konsumentów

07.11.2017

Grupy millenialsów i „Henryków” są ciekawe, ale i pełne sprzeczności. Dlatego, chcąc do nich dotrzeć, warto pamiętać, że faktyczne zachowania konsumentów często różnią się od deklaracji wyrażanych przez nich w badaniach – to wnioski płynące z sesji „Pokolenie millenialsów, Henryków, XYZ – nowe style zakupowe konsumentów”.

Przed częścią dyskusyjną prezentację wygłosiła Honorata Jarocka, Food and Drink Analyst w firmie Mintel. Zaprezentowała przykłady nowości produktowych z rynków światowych wpisujące się w dominujące trendy, np. flexitarianizm, skierowane głównie do millenialsów.

– Przy całej innowacyjności, np. postawieniu na białka roślinne, producenci nie powinni zapominać, że produkt powinien przede wszystkim dobrze smakować i efektownie wyglądać, gdyż to jest szczególnie ważne dla millenialsów – dodała.

O tym, czym charakteryzuje się pokolenie tzw. Henryków mówił Łukasz Bielewicz, Business Development Manager w GfK Polonia.

– „Henryk” to określenie całkowicie nowe w socjologii i marketingu. Są to osoby posiadające relatywnie wysokie dochody, tj. w Polsce ponad 3 tys. zł netto. Są to z reguły osoby z wyższym wykształceniem, zamieszkujące duże miasta. Henrykowie cenią sobie jakość, chcą wiedzieć dużo o żywności, którą kupują, lubią gotować i nie robią tego bo muszą. Lubią także robić zakupy. Henrykowie cenią sobie własne zdrowie, dużo o nim myślą, mają środki żeby kupować zdrowo. Dlatego też odsetek osób kupujących produkty ekologiczne jest w tej grupie wyższy. Henrykowie mniej ufają dużym markom, a jeśli znajdą ciekawą małą markę, chętnie dzielą się swoim odkryciem ze znajomymi wrzucając zdjęcia na portal społecznościowy – dodał.

Radosław Kaczmarek, strategy director & partner, Melting Pot zwrócił uwagę na fakt, że faktyczne decyzje zakupowe konsumentów często są rozbieżne z ich deklaracjami w badaniach deklaratywnych czy fokusowych.

– Konsumenci czerpią wiedzę z bardzo różnych źródeł. W efekcie funkcjonuje wiele różnych półprawd dotyczących glutenu czy GMO. Ludzie nie chcą tych składników w produktach i producenci je eliminują, ale czy ma to uzasadnienie? Jesteśmy mistrzami deklaracji, a potem przy sklepowej półce okazuje się, że produkt jest drogi i nas na niego nie stać. Stosujemy wybiórczość. Gdy zjemy zdrowe śniadanie i obiad, na kolację chcielibyśmy już coś niezdrowego. Musimy słuchać konsumentów i dać im to, czego oczekują, a nie co deklarują – dodał.

Marek Lipka, dyrektor sklepów convenience i członek zarządu, Carrefour Polska Sp. z o.o. przyznał, że nie ma jednego złotego środka, który jest odpowiedzią na wszystkie potrzeby klienta.

– Millenialsi mają to do siebie, że muszą najpierw polubić dany brand, poczuć, że ma on coś w sobie. Dopiero wtedy idą na zakupy. Tak więc nie tylko wstawiamy produkty ekologiczne i niszowe na nasze półki, ale działamy żeby zachęcić ludzi do nawiązania kontaktu z nami, np. poprzez fora internetowe. W Polsce nawet w naszych najmniejszych sklepach mamy gamę produktów ekologicznych i bez GMO, ale to dopiero początek. Dziś w Belgii i Francji otwieramy sklepy już wyłącznie z certyfikowanymi produktami bio o powierzchni 300-400 m2. Tamtejszy konsument jest już tak świadomy, że nie kupi produktu potocznie kojarzonego jako ekologiczny, ale tylko z certyfikatem – dodał.

Krzysztof Radoszewski, dyrektor generalny, UberEATS w Polsce jest zdania, że dla millenialsów jednym z najważniejszych czynników jest krótki czas dostawy.

– Średni czas dostawy na poziomie 35 minut przyciąga do nas użytkowników. Istotna jest także duża różnorodność oferty, zarówno jeśli chodzi o poziomy cenowe restauracji, jak i różnorodność kuchni. Nasi użytkownicy cenią także łatwy w obsłudze interfejs użytkownika, płatności bezgotówkowe, śledzenie statusu wysyłki – dodał.

Tomek Woźniak, trendsetter kulinarny, wspomniał o tzw. efekcie awokado.

– Dzisiaj millenialsi nie muszą kupować samochodu, mieszkania. W efekcie mają pieniądze na trendy, które nie są tanie. Możemy pozwolić sobie na rameny, humus, burgery. Tak jest za granicą. Nasza przyszłość to mieszkania bez kuchni, jedzenie na mieście i zamawianie do domu. Mamy mało czasu, chcemy jeść różnorodnie, a nasze zdolności kulinarne czasem nie odpowiadają naszym potrzebom. Millenialsi dużo podróżują, przywożą stamtąd smaki, chcą wszystkiego doświadczyć tu i teraz – dodał.

Katarzyna Kazior, prezes zarządu, Frisco.pl przyznała, że klienci coraz więcej czytają. Stąd rosnące zapotrzebowanie na coraz bardziej zróżnicowany asortyment.

– Notujemy duży wzrost sprzedaży produktów świeżych. Klienci, którzy kupowali je wcześniej w sklepach stacjonarnych przenoszą swoje zakupy w tym obszarze do Frisco. Polacy chętnie gotują i eksperymentują w kuchni. W kategorii produktów bio i eko notujemy wzrosty 60% rok do roku. Natomiast jeśli chodzi o produkty gotowe do spożycia, Frisco nie jest miejscem, gdzie klient chce je kupić. Nie jesteśmy miejscem gdzie klient taką potrzebę zaspokaja. Trudno jest być konsumentem w dzisiejszych czasach. Trendy są bardzo rozbieżne. Ania Lewandowska namawia nas, aby pokonywać zmęczenie. Z drugiej strony słyszymy o potrzebie harmonii i obcowania z rodziną. Chcemy zjeść szybko na mieście, a z drugiej strony pogotować ze znajomymi. Tak więc nie jest tak, że w przyszłości będzie dominował tylko i wyłącznie jeden trend – podsumowała.

(07.11.2017 za portalspozywczy.pl)