Handel w niedziele podczas X FRSiH: Czy rynek i Polacy gotowi na regulację?

07.11.2017

Zagadnienia związane z ograniczeniem handlu w niedziele rozgrzały dyskusję podczas sesji „Handel wrażliwy na regulacje? Krajowe rozwiązania prawne a perspektywy branży”, która odbyła się w drugim dniu jubileuszowego, X Forum Rynku Spożywczego i Handlu. Paneliści zwracali uwagę, że proponowane zmiany uderzą w małe sieci sklepów i gastronomię. – Polacy dojrzeli do tej regulacji – ripostował poseł Adam Abramowicz.

Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji poinformowała, że ministerstwo spraw zagranicznych wydało opinię o konieczności notyfikacji projektu dotyczącego ograniczenia handlu w niedzielę, w związku z tym, iż zaproponowano wyłączenie z tego ograniczenia handlu internetowego. – Teraz Marszałek Sejmu zdecyduje, czy zawiesza prace w Sejmie nad tą ustawą, czy je kontynuuje – powiedziała Renata Juszkiewicz.

Prezes POHiD powołała się tu na opinię Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które przesłane zostało do Sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Opinia dotyczy zgodności projektowanej ustawy ograniczającej handel w niedzielę z unijnymi przepisami. Z dokumentu wynika, że tak skonstruowane przepisy wymagałyby notyfikacji w Komisji Europejskiej. A to oznacza, że nie będą mogły one obowiązywać od 1 stycznia 2018 roku.

– To już nie jest projekt obywatelski, zostały wprowadzone takie poprawki, że to nie jest ten projekt, który nasi obywatele poparli podpisami – podkreślała Renata Juszkiewicz.

Marcin Snopkowski, dyrektor generalny spółki Lodziarnie Firmowe, przedstawiciel marki Grycan przekonywał, że branża gastronomiczna będzie jedną z najbardziej pokrzywdzonych jeśli zakaz handlu w niedziele wejdzie w życie. – Ok. 90% lokali mamy zlokalizowanych w galeriach handlowych. Liczymy że 30% naszych lokali mogłoby utracić płynność gdyby wprowadzono zakaz handlu w niedziele – tłumaczył.

– Poza tym jesteśmy dużym pracodawcą, zatrudniamy wielu studentów, dla których soboty i niedziele to są dni, w których mogą głównie zarobić na studia i na życie – dodał.

– Kolejna sprawa: niedziela jest jedynym takim czasem, kiedy ludzie celebrują jedzenie poza domem. Z perspektywy handlu soboty byłyby bardzo zabiegane i nerwowe, gdyby zakaz handlu w niedziele wszedł w życie – tłumaczył.

Wojciech Kruszewski, prezes zarządu Lewiatan Holding SA zwrócił uwagę na liczne wyłączenia w propozycji ustawy. – Uważam, że jeżeli chcemy chronić pracowników przed pracą w niedziele, to powinniśmy to odnieść szerzej. Dla mnie niezrozumiałe jest dlaczego jest tyle wyłączeń – np. dworce, stacje paliw. Jeżeli już sklepy mają być zamknięte, to zamknięcie powinno być powszechne. Tak duża ilość wyłączeń to duża uznaniowość – mówił Wojciech Kruszewski.

Wtórował mu Robert Krzak, wiceprezes zarządu sieci Piotr i Paweł SA oraz przewodniczący Forum Polskiego Handlu. Zwrócił uwagę, że w razie wprowadzenia w życie propozycji w obecnym projekcie, otwierać w niedziele mogłyby się centra handlowe i galerie zlokalizowane przy dworcach. Przykładem jest galeria przy Dworcu Wileńskim w Warszawie.

– Ustawa jako taka narusza różność konkurencji – mówił Robert Krzak.

Radosław Knap, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych przekonywał, iż na ograniczeniu handlu w niedziele najbardziej mogą stracić sieci sklepów odzieżowych i obuwniczych. – Ponad 50% najemców centrów handlowych, licząc powierzchniowo, to sklepy odzieżowe i obuwnicze i oni mogliby najwięcej stracić. Te sieci mają duże obroty w soboty i niedziele. Są nawet centra outletowe, gdzie ten segment to 80% sprzedaży – mówił Radosław Knap.

Zwrócił uwagę na zbyt dużą liczbę przepisów. – Mamy nadprodukcję prawa w ogóle. Faktem jest, że duża część wynika z implementacji prawa unijnego. Problemem jest to, że często nie trzymamy się sedna pomysłu czy danego projektu, ale chcemy zbyt wiele spraw załatwić przy pomocy jednej ustawy. Wychodzi wówczas legislacyjny i logiczny potwór – tłumaczył Radosław Knap.

– Warto zwrócić uwagę, że regulacje dotyczące branży handlowej to swoiste bomby atomowe – powiedział Michał Tracz z kancelarii DZP, specjalista w Zespole Prawa Żywnościowego. – Wszystkie regulacje prawne w tak skomplikowanych obszarach jak handel potem mają bardzo duże konsekwencje. W przypadku zakazu handlu w niedziele, najpierw mówiliśmy tylko o niedzielach, a potem pojawiły się wyjątki – dodał.

Ekspert podkreślił, że paradoksalnie na zakazie handlu w niedziele mogą wygrać ci przedsiębiorcy, którzy zbudują nowe formaty i pomysły. – Czy to jednak zrealizuje cele, które przyświecały ustawodawcy? – pytał.

– Kompromis w sprawie handlu w niedziele był możliwy i został przez chwilę osiągnięty. Jak zwykle okazało się jednak, że część organizacji handlowych zgłosiła votum separatum – ripostował Adam Abramowicz, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.

Jak tłumaczył, kompromis polegał na ograniczeniu godzin pracy w niedzielę do godz. 13 lub do 15. – Jak zwykle okazało się jednak, że to był kompromis tygodniowy. Część organizacji i tak zgłosiła votum separatum. Z drugiej strony przyznaję, że jeśli chodzi o podatek od handlu, odrzucenie kompromisu leżało po stronie polityków – dodał.

Poseł Abramowicz odniósł się także do wypowiedzi o Marcina Snopkowskiego, dyrektora generalnego, Lodziarnie Firmowe Sp. z o.o. Sp. k., który przekonywał, że ok. 30% punktów sprzedaży tej sieci może utracić rentowność wskutek wejścia w życie zakazu handlu w niedziele.

– Wprowadza pan w błąd, bo nikt nie zamierza ograniczać czasu pracy gastronomii. Konsumenci pójdą do lodziarni na starówce i to się wyrówna. Zmieni się przepływ towarów. POHiD tak bardzo się boi handlu w niedziele, bo ilość sprzedawanego towaru nie spadnie, tylko przesunie się do małych sklepów. Nie jest tak, że cały handel jest przeciw lub za. Gastronomia nie będzie poszkodowana w żadnym wypadku – dodał.

– Padają argumenty obrony małych placówek w galeriach. Wcale tak nie jest, że wszystkie placówki handlowe w galeriach zarabiają. Wiele z nich otwiera się w niedziele bo musi, bo mają tak skonstruowane umowy. Są branże, które tracą na niedzieli handlowej. Nie jest więc tak, że przy ograniczeniu handlu wszyscy najemcy stracą bo niektórzy obniżą sobie koszty.

Zwrócił także uwagę, że w krajach wysokorozwiniętych, jak Niemcy czy Austria, poradzono sobie z tym problemem. – Handel w Niemczech jest ograniczony czasowo – od 16 w sobotę i jakoś to funkcjonuje – mówił.

– Mentalność Polaków zmienia się. Dojrzeliśmy już do tego by ograniczyć handel w niedziele – powiedział Adam Abramowicz.

(07.11.2017 za portalspozywczy.pl)