Ustawa ograniczająca handel w niedzielę to ustawa „lobbingowa”?

08.01.2018

Ustawa ograniczająca handel w niedziele autorstwa PiS okazuje się być ustawą „lobbingową”, która wspiera tylko jedną firmę jaką jest spółka PKN Orlen, przez co zagraża małym i drobnym firmom – uważa poseł Nowoczesnej Jerzy Meysztowicz.

Sejm uchwalił ustawę o ograniczeniu handlu w niedziele 24 listopada br. Zgodnie z jej zapisami od 1 marca 2018 roku w każdym miesiącu będą dwie niedziele handlowe – pierwsza i ostatnia. Od 1 stycznia 2019 roku będzie to tylko jedna niedziela w miesiącu – ostatnia, a od 1 stycznia 2020 roku będzie obowiązywał zakaz handlu we wszystkie niedziele z wyjątkiem siedmiu w roku. Senat zaproponował poprawki do ustawy, które czekają na rozpatrzenie.

W niedziele będzie dozwolony handel m.in. w: w piekarniach, cukierniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w sklepach z pamiątkami, w sklepach z prasą, biletami komunikacji miejskiej, wyrobami tytoniowymi, placówkach pocztowych.

Według mediów m.in portalu gazeta pl. PKN Orlen proponuje rozszerzenie obszaru swojego działania, które mają zostać wpisane do statutu spółki m.in. o sprzedaż odzieży, obuwia, naczyń, drobnego sprzętu kuchennego, środków czyszczących, leków, środków medycznych, sprzętu AGD/RTV, urządzeń grzewczych, rowerów, zabawek, artykułów sportowych, a nawet instrumentów muzycznych.

Meysztowicz odnosząc się do tych informacji na konferencji prasowej w Sejmie ocenił, że ustawa ograniczająca handel w niedzielę autorstwa PiS okazuje się być ustawą „lobbingową”. „Jedynym i głównym jej beneficjentem będzie firma państwowa pod przewodnictwem i prezesurą niedawnego członka PiS Wojciecha Jasińskiego, który ze stacji benzynowych zrobi centra handlowe” – podkreślił poseł Nowoczesnej.

Jego zdaniem ustawa ta wspiera wyłącznie jedną firmę jaką jest Orlen przez co zagraża małym i drobnym firmom, które nie będą mogły handlować w niedziele.

Monika Rosa (Nowoczesna) podkreśliła, że kiedy posłowie PiS mówili o dobru rodzin i kobiet pracujących w niedziele, myśleliśmy, że jest to przede wszystkim kwestia ideologiczna. – Okazuje się, że nie. Że te same osoby będą pracowały, tylko nie w marketach, nie w małych, średnich firmach, ale właśnie na stacjach benzynowych – zaznaczyła posłanka.

(08.01.2017 za PAP)