Ograniczenie handlu w niedziele nie wpłynie na sprzedaż produktów mleczarskich

08.02.2018

Moim zdaniem ograniczenie handlu w niedziele nie wpłynie na sprzedaż produktów mleczarskich. Nie sadzę, aby zakaz handlu na mocy nowej ustawy ograniczył sprzedaż tych produktów – powiedział Ryszard Pizior, wiceprezes Zarządu Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej Włoszczowa.

Swoją opinię uzasadnia, iż obserwując organizację handlu w Polsce na przestrzeni ostatnich 20 lat, że branża mleczarska, logistyka i detal doskonale poradzi sobie z wprowadzonymi ograniczeniami wynikającymi z przyjętej ustawy. – Przypomnijmy, że pierwsze ograniczenia handlu zostały wprowadzone w październiku 2007 roku, kiedy to wprowadzono ograniczenia w niektóre dni świąteczne. Pierwszym dniem objętym zakazem był dzień 1 listopada. Wówczas dystrybucja wyrobów była znacznie słabsza. Aktualnie logistyka i handel są bardzo dobrze zorganizowane i wykorzystują dotychczasowe doświadczenia w dystrybucji wyrobów przed tzw. długimi weekendami, majówkami itd. – mówi Ryszard Pizior.

Jego zdaniem, kwestia ograniczeń w handlu sprowadzi się do możliwych problemów natury społecznej. Duży znak zapytania postawiłbym przy pytaniu, czy społeczeństwo pogodzi się z wprowadzonym zakazem? Jak to wpłynie na dotychczasowe zwyczaje i zachowania. – Z dotychczasowym badań wynika, że ponad połowa społeczeństwa popiera nowe prawo, jednak należy zwrócić uwagę na strukturę demograficzną zatrudniania w placówkach detalicznych prowadzących działalność w niedziele. Znaczący odsetek osób pracujących w niedziele to osoby młode, nie posiadające dzieci i często kontynuujące naukę, którym praca w niedziele daje możliwości zarobkowe na realizację określonych celów – zaznacza wiceprezes OSM Włoszczowa.

Zauważa, iż branża handlowa przestrzegała przed wprowadzeniem nowego prawa, przytaczając przykład węgierski oraz trendy liberalizacji zakazu handlu w niedziele w Europie. Sytuacja na Węgrzech przed wprowadzeniem zakazu była całkowicie odmienna niż w Polsce. Tam ponad 70% społeczeństwa było przeciwnych zakazowi, u nas zaś ponad połowa deklarowała poparcie dla tej inicjatywy. – Co w takim razie spowodowało tak drastyczną zmianę? Otóż po wprowadzeniu zakazu tylko około 10% placówek prowadzących działalność handlową w centrach handlowych było otwartych. Nie potrafiły one jednak zapewnić minimum frekwencji by otwieranie centrów było opłacalne. Okazało się bowiem, że koszty stałe były bardzo wysokie i w efekcie centra handlowe były zamykane. Doprowadziło to do wzrostu niezadowolenia społeczeństwa, zaś sondaże opinii publicznej wykazały, iż 70% społeczeństwa było niezadowolonych z wprowadzonego ograniczenia i nie jest w stanie zmienić swoich przyzwyczajeń. W konsekwencji w roku 2016, po niespełna roku obowiązywania zakazu, parlament węgierski uchylił problematyczne prawo – mówi.

Czy Polskę czeka scenariusz węgierski? W opinii Ryszarda Piziora, taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. – Trendy w całej Europie wskazują na stopniową liberalizację prawa w zakresie zakazu handlu w niedziele. Należy zauważyć, że w niektórych krajach europejskich nie ma ograniczeń w handlu w niedziele, zaś w wielu krajach przepisy w tym zakresie były liberalizowane w ostatnich latach, np. Dania, Francja, Hiszpania, Grecja, Holandia, Portugalia, Finlandia – dodaje.

(08.02.2018 za Roman Wieczorkiewicz, portalspozywczy.pl, fot. zyciehandlowe.com.pl)