Sejm za poprawką dauhańską ws. redukcji emisji CO2

09.02.2018

Sejm w czwartek opowiedział się za wyrażeniem zgody na ratyfikację przez prezydenta tzw. poprawki dauhańskiej. Jeżeli ją ratyfikujemy, tym samym potwierdzimy na arenie ONZ, że Polska do 2020 roku zredukuje emisję CO2 o 20%.

Nad uchwaleniem ustawy w tej sprawie głosowało 418 posłów, trzech było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu.

Ratyfikacja poprawki powoduje przedłużenie obowiązywania Protokołu z Kioto na tzw. drugi okres rozliczeniowy do 2020 roku.

By wyjaśnić znaczenie poprawki dauhańskiej, należy przypomnieć historię negocjacji globalnego porozumienia klimatycznego, które zastąpi Protokół z Kioto i zacznie obowiązywać po 2020 roku.

Zawarty w 1997 roku Protokół z Kioto zobowiązał swoich sygnatariuszy w latach 2008-2012 do redukcji emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 5% w porównaniu z poziomami z roku 1990. Polska w ramach tego protokołu zredukowała emisję CO2 o ponad 30%.

Pierwotnie pierwsze po Kioto globalne porozumienie miało zostać zawarte na szczycie klimatycznym w Kopenhadze w 2009 roku. Państwa miały się tam zobowiązać do zmniejszenia do 2050 roku globalnej emisji CO2 o 50% w stosunku do poziomu z 1990 roku. Szczyt zakończył się jednak fiaskiem, ograniczono się w nim do zapisu, że działania na rzecz zmniejszenia emisji powinny być wystarczające, by wzrost temperatury na świecie do 2050 roku nie przekroczył 2oC w porównaniu z epoką przedindustrialną.

Po fiasku tego porozumienia w 2012 roku w Doha (w stolicy Kataru) państwa porozumiały się, że Protokół z Kioto ma obowiązywać do końca 2020 roku (tzw. drugi okres rozliczeniowy), a nowa umowa klimatyczna ma zostać zawarta w 2015 roku. Do respektowania tzw. poprawki dauhańskiej zobowiązała się w praktyce tylko Unia Europejska, ze swoimi zobowiązaniami redukcyjnymi do 2020 roku. Chodzi o pakiet klimatyczno-energetyczny zakładający redukcję emisji CO2 o 20%.

Wynegocjowane w grudniu 2015 roku podczas szczytu klimatycznego w Paryżu globalne porozumienie klimatyczne jest pierwszą umową międzynarodową zobowiązującą wszystkie państwa do działań na rzecz ochrony klimatu. Jej głównym celem jest utrzymanie wzrostu globalnych średnich temperatur na poziomie znacznie mniejszym niż 2oC w stosunku do epoki przedindustrialnej i kontynuowanie wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatur do 1,5oC. Nowa globalna umowa klimatyczna zacznie obowiązywać od 2020 roku, natomiast w 2018 roku na szczycie klimatycznym w Katowicach mają zostać wyznaczone konkretne kierunki jej realizacji.

Jeśli Polska ratyfikuje poprawkę dauhańską, to de facto potwierdzi na arenie międzynarodowej zobowiązanie Polski do redukcji emisji CO2 o 20% do 2020 roku, zgodnie z unijnym pakietem klimatyczno-energetycznym.

Dwa lata temu, pod koniec rządów koalicji PO-PSL, prezydent Andrzej Duda zawetował jednak ustawę w tej sprawie. Kancelaria Prezydenta tłumaczyła wówczas, że przygotowany przez resort środowiska dokument w tej sprawie nie został poprzedzony szczegółową analizą jego skutków prawnych i ekonomicznych, szczególnie kosztami dla gospodarki.

Politycy PiS z kolei mówili, że poprawka z Dauhy jest próbą usankcjonowania unijnego pakietu klimatyczno-energetycznego w prawie ONZ.

(09.02.2018 za PAP)