Masło znów w cenie, a mleka będzie brakować

09.03.2018

Popyt na masło rośnie, a razem z nim cena tego surowca. Wpływają na to mniejsza produkcja w Nowej Zelandii oraz większe zapotrzebowanie ze strony Chin.

Zapotrzebowanie na masło wpłynie również na dobrą sytuację na rynku mleka. Ta, zdaniem krajowych analityków, powinna się utrzymać przez najbliższe miesiąca. Jednak podwyżki cen skupu tego surowca możliwe będą dopiero w drugiej połowie roku.

Masło od września ubiegłego roku z każdym miesiącem taniało. Jego ceny zatrzymały się w styczniu tego roku.

Mleczarnie w Polsce przeszły ten okres bez większych problemów. Cena skupu mleka utrzymała swój wysoki poziom, a pierwsze spadki pojawiły się dopiero na przełomie grudnia oraz stycznia.

Masło ponownie drożeje. W ostatnim tygodniu lutego za kilogram tego produktu płacono 17,30 zł, czyli aż o 7% więcej niż pod koniec stycznia.

– Proszę zwrócić uwagę na Chiny, które w 2017 roku stały się największym importerem masła na świecie. Dodatkowo w styczniu 2018 roku zakupiły o prawie 50% masła więcej niż rok wcześniej – mówił Paweł Wyrzykowski z BGŻ BNP Paribas.

Cena masła oraz mleka zależy również od sytuacji w Nowej Zelandii. Tam ze względu na suszę produkcja mleka zmalała o 5%. Według analityków sytuacja ta szybko się nie poprawi, co może pogłębiać światowy niedobór tego surowca.

Mleko w proszku zalega w unijnych magazynach. Konieczność wprowadzenia tych zapasów na rynek straszy cały unijny sektor konsekwencjami w postaci spadku cen skupu mleka.

– Nie dopuszczamy nawet takiej myśli żeby to mleko skierować bezpośrednio na rynek europejski czy na rynek polski, ponieważ wtedy ceny zdecydowanie pójdą w dół – mówił Waldemar Broś z Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich.

Wydaje się jednak, że obecny niedobór mleka związany z suszą w Nowej Zelandii stwarza sprzyjające warunki do tego, żeby rozpocząć uwalnianie tych zapasów. Tym bardziej, że spadek zapotrzebowania na produkty mleczne w Azji raczej nam nie grozi.

(09.03.2018 za Mirosław Lewandowski, agropolska.pl)