Spory ruch w sklepach, część klientów robi większe zakupy

10.03.2018

Przed pierwszą niedzielą, w którą będzie obowiązywał zakaz handlu, ruch w wielu sklepach i centrach handlowych w sobotę był duży. Część klientów deklarowała, że robi większe zakupy, niż zwykle tego dnia – pod kątem niedzieli; najczęściej chodziło o artykuły spożywcze.

Ustawa ograniczająca handel w niedziele weszła w życie 1 marca br. Zakłada ona, że w tym roku, w każdym miesiącu, będą dwie niedziele handlowe – pierwsza i ostatnia. Od 1 stycznia 2019 roku będzie to tylko jedna niedziela w miesiącu – ostatnia, a od 1 stycznia 2020 roku będzie obowiązywał zakaz handlu we wszystkie niedziele, z wyjątkiem siedmiu w roku.

Na dzień przed pierwszą wolną od handlu niedzielą, przy białostockim centrum handlowym Auchan Hetmańska niewiele było wolnych miejsc parkingowych. W sklepie było dużo ludzi, ale przedstawiciele sieci zastrzegali, że o tym, czy i o ile ruch był większy niż zwykle, będzie można mówić w poniedziałek, po podsumowaniu obrotu.

Pan Marek, który wyszedł z tego centrum handlowego z koszykiem wypełnionym po brzegi, przyznał, iż na liście zakupów miał około stu pozycji. Zastrzegł jednak, że to nie są typowe weekendowe zakupy jego rodziny; część z nich wynika bowiem z niedzielnych obchodów urodzin jego dzieci. Dodał, że zwykle weekendowe zakupy robi w piątek, bo mieszka za miastem; w niedzielę – jeśli będzie taka potrzeba – będzie mógł, jak dotąd, kupić podstawowe rzeczy w małym sklepie niedaleko domu. Sklep prowadzi bowiem sam właściciel, który nadal ma zamiar handlować w niedziele.

W Galerii Katowickiej, w centrum stolicy woj. śląskiego, również ruch w sobotę był znaczny. Pracownicy serwisu sprzątającego diagnozowali, że ludzi mogło być „trochę więcej”, niż zwykle, jednak ich zdaniem, niekoniecznie więcej kupujących. – Chyba, że „spożywkę” w Stokrotce, na dole. Stamtąd więcej z pełnymi torbami wychodzi – uznał jeden ze sprzątających pasaże. Podziemne parkingi tego centrum handlowego nie były zapełnione, na najniższym poziomie przed południem było wiele miejsc wolnych.

Pełne były natomiast parkingi katowickiego sklepu Ikea, który – podobnie jak np. w okresach okołoświątecznych – zapewnił klientom wsparcie osób kierujących ruchem. – Cudem znalazłam miejsce. Boję się wchodzić. Czegoś takiego jeszcze tutaj nie widziałam – mówiła wysiadająca z samochodu pani Agnieszka. Wewnątrz w sklepie ruch był spory, kolejki ustawiały się do restauracji.

„Masakra” – w ten sposób określiła w sobotę rano liczbę klientów w jednym z dyskontów spożywczych w Chorzowie pracująca tam pani Gosia. – Ludzie przyzwyczaili się, że w niedzielę zrobią zakupy. A tak, to widać teraz wszyscy przyszli – oceniła. Dodała, że o ile zwykle w sobotę przed południem pracują tam jedna-dwie, spośród czterech kas, tego dnia od rana najczęściej potrzebna była obsada trzech.

– Dla nas to też inaczej. Tak to pracowaliśmy w niedzielę, ale za to był dzień wolny w tygodniu, kiedy można coś załatwić. Teraz już tego wolnego nie będzie – wskazała pracownica chorzowskiego dyskontu. – Współczuję drugiej zmianie – zadeklarowała. Po południu jednak ten sam sklep nieco opustoszał: pracowała jedna kasa, a na półki doniesiono część z nielicznych produktów, które klienci zdążyli wykupić rano.

Większy ruch niż zwykle panował w sobotę w sklepach w Olsztynie. Parkingi przed marketami były pełne, wielu klientów – zwłaszcza w spożywczych dyskontach – robiło duże zakupy, prawdopodobnie większe niż przed „zwykłą” niedzielą. Sporo klientów widać było też w miejscach, których ograniczenia nie obejmą, np. w piekarniach.

Pani Barbara z olsztyńskiego osiedla Gutkowo oceniła, że dla niej nowe przepisy nie będą miały większego znaczenia, bo rzadko robi zakupy w niedziele. Jej zdaniem takie ograniczenia nie są jednak dobre, bo są osoby, które lubią spędzać ten dzień w galeriach. W dodatku – jak przypomniała – wielu studentów dorabiało dotychczas, pracując w soboty i niedziele w sklepach, co teraz może już nie być możliwe. Jak mówiła, przed tym weekendem sama zrobiła „typowe” zakupy, większość kupujących stała jednak przy kasach z wypełnionymi koszami, jak przed długim weekendem.

Inna olsztynianka, pani Agnieszka, oceniła, że nowa ustawa nie wpłynie na jej zwyczaje zakupowe: codzienne zakupy robi w tygodniu, większe w soboty; w niedziele z rzadka zdarzało się jej dotąd szukać np. ubrań dla rodziny. Wskazała, że „jest raczej za” nowymi przepisami. – Mam znajomą, która pracuje w galerii. Patrząc na nią i z jej punktu widzenia myślę, że to dobre. Ona w każdą niedzielę pracuje, bo wtedy jest najwięcej klientów. A teraz jednak będzie miała tę niedzielę dla siebie, a ja sama wiem, co to znaczy mieć wolny weekend – podkreśliła.

(10.03.2018 za PAP)