Stosowanie soi GMO w paszach może być przedłużone najwyżej o dwa lata

05.06.2018

Możliwość dodawania soi genetycznie modyfikowanej do pasz będzie przedłużona, ale nie jak wcześniej proponował resort rolnictwa o 5 lat, ale o najwyżej dwa lata – poinformował minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przygotowało projekt nowelizacji ustawy po raz kolejny przedłużający moratorium na stosowanie soi genetycznie modyfikowanej do 1 stycznia 2024 roku, czyli o 5 lat. Obecnie obowiązujące przepisy zezwalają na dodawanie do pasz soi GMO tylko do końca tego roku. Projekt w marcu trafił do konsultacji społecznych.

W ustawie o paszach z 2006 roku jest zakaz karmienia zwierząt paszami genetycznie modyfikowanymi, do takich należy soja GMO, którą Polska sprowadza z Ameryki Południowej. W praktyce okazało się, że soi nie można zastąpić rodzimymi roślinami białkowymi. Dlatego Sejm kilkakrotnie przesuwał zakaz.

– Zaproponuję ustawę, w której wskażę konkretną drogę zastąpienia białka sojowego białkiem ze źródeł krajowych. Stosowanie soi GMO może być przedłużone maksymalnie na dwa lata – powiedział minister.

Ardanowski przypomniał, że od kilku lat jest realizowany program, którego celem jest zwiększenie produkcji krajowego białka roślinnego. Chodzi o opracowanie takich technologii i odmian roślin białkowych, które można uprawiać w naszym klimacie, a ich produkcja dla rolników byłaby dochodowa.

Zdaniem szefa resortu dotychczasowe prace odpowiedziały na wszystkie pytania. – Polska nie musi być uzależniona od białka importowanego z zagranicy. Problemem jest niechęć przemysłu paszowego. Część firm zagranicznych nastawiona jest na produkcję pasz przy użyciu soi (GMO), dlatego kompletnie nie są zainteresowane innymi roślinami białkowymi.

– Program białkowy się rozwija, więc trzeba podjąć decyzję o stopniowym ograniczaniu importu soi z Ameryki. Będę o to postulował, nie widzę powodu przesuwania w nieskończoność moratorium, bo tylko wysyła się nieczytelne sygnały, że jest to gra – mówił.

Jak dodał, nie ma powodu wydawania ponad 4 mld zł rocznie na import soi, na białko, które może być wyprodukowane w Polsce i dać dochód polskim rolnikom. Ponadto zaznaczył, że obecnie Europa Zachodnia odchodzi od soi, np. podobny program zastąpienia soi innymi roślinami białkowymi wprowadziła Francja.

– To nieprawda, że rolnicy nie chcą uprawiać roślin wysokobiałkowych, ale muszą mieć, gdzie je sprzedawać – przekonywał minister. Zaznaczył, że rośliny wysokobiałkowe, są potrzebne dla płodozmianu, ulepszają one glebę.

– Ale rolnicy muszą mieć z tego dochód i muszą mieć gdzie sprzedać. Potrzebne są więc działania na rzecz organizacji rynku, by miał kto kupić, przetworzyć i sprzedać do mieszalni pasz – wyjaśnił minister.

(05.07.2018 za PAP)