Pierwsze półrocze w handlu: Krajobraz po zakazie i przejęcia

10.07.2018

Wprowadzenie zakazu handlu w niedziele i pierwsze podsumowanie skutków nowego prawa, przejęcia w handlu małym i dużym, a także walka niektórych sieci o pracowników – to wydarzenia, których byliśmy świadkami w ciągu pierwszego półrocza. W segmencie handlu detalicznego działo się wiele. Zobaczmy, jak wygląda krajobraz po zmianach, które się dokonały.

Niedzielny zakaz – pustki w galeriach, Żabka idzie pod prąd

Pierwszą niedzielą z zakazem handlu był 11 marca. Od tamtej pory przeżyliśmy już w sumie 9 niehandlowych niedziel, do których doliczyć należy jeszcze jedną, przypadającą w dniu Wielkanocy. Przed nami natomiast 13 kolejnych niedziel bez handlu. Jak na nowe prawo zareagował rynek, sieci handlowe, galerie i sieci gastronomiczne?

Przypomnijmy, że przygotowując się do niehandlowych niedziel, detaliści próbowali wykorzystać szereg wyłączeń, jakie przewiduje ustawa, by ominąć przepisy. Na liście pomysłów znalazły się np. propozycje, by stać się piekarnią, dworcem kolejowym lub ośrodkiem kultury. Pomysły nie są jednak realizowane. Poza jednym wyjątkiem – sieć Żabka uznała, iż sklepy zrzeszone pod jej logo są placówkami pocztowymi, ponieważ można w sklepie nadać lub odebrać przesyłkę. I wiele Żabek otworzyło swoje drzwi dla klientów w niedziele objęte zakazem.

W maju okręgowe inspektoraty pracy przeprowadziły kontrole sklepów należących do sieci Żabka, by sprawdzić czy powierzają one pracę pracownikom lub innym zatrudnionym w dni objęte zakazami, powołując się przy tym na status placówki pocztowej. Inspektorzy pracy ustalili, że nie wszystkie placówki wytypowane do kontroli były otwarte w niedziele, jednak spośród tych, które w tym dniu prowadziły działalność handlową, część powoływała się na posiadanie statusu placówki pocztowej. Ponieważ budziło to istotne wątpliwości, inspektorzy pracy kierowali do sądów wnioski o ukaranie.

Do dnia 14 czerwca zapadło 6 wyroków nakazowych, uznających obwinionych winnymi popełnienia wykroczenia. Od wyroków tych wniesiono sprzeciwy. Jednak w jednym przypadku sąd odmówił wszczęcia postępowania stwierdzając, że franczyzobiorca powinien być traktowany jako placówka pocztowa. W innym przypadku sąd zwrócił wniosek celem uzupełnienia postępowania dowodowego, sugerując, że jeżeli franczyzobiorcę łączy umowa z operatorem pocztowym, powinien zostać uznany za placówkę pocztową i korzysta z wyłączenia spod zakazu handlu.

Wiele wskazuje na to, że na zakazie handlu w niedziele tracą galerie i centra handlowe. Po pierwszym okresie obserwowania tego jak się zachowają klienci, są zarządcy, którzy w uzgodnieniu z najemcami podjęli decyzje o całkowitym zamknięciu obiektów w niedziele niehandlowe. Bo jest to zwyczajnie nieopłacalne. Z badania Retail Institute wynika, że odwiedzalność w ponad 120 centrach handlowych w okresie od 1 stycznia do 20 maja 2018 roku spadła o 2,6% w porównaniu do analogicznego okresu 2017 roku. Oznacza to, że centra odwiedziło ponad 3,14 miliona klientów mniej niż w ciągu pierwszych dwudziestu tygodni 2017 roku. Tracą też sieci kawiarni i lodziarnie, zlokalizowane na terenie centrów handlowych i galerii. Zyskują stacje benzynowe.

W maju GUS podał, iż wzrost kwietniowej sprzedaży detalicznej znacznie spowolnił, do 4,6% r/r wobec wzrostu o 9,2% r/r w marcu. Niektórzy analitycy oceniają, iż jednym z powodów spowolnienia jest zakaz handlu w niedziele. Jednak na bardziej miarodajne podsumowanie zakazu musimy jeszcze poczekać. Jak oceniają eksperci, będzie to możliwe dopiero pod koniec tego roku.

Karuzela przejęć – Stokrotka sprzedana, Piotr i Paweł wciąż w grze

Sieć Piotr i Paweł już pod koniec ubiegłego roku sygnalizowała, że szuka inwestora. Jak się okazało, miała kłopoty finansowe. Na ratunek przyszedł fundusz TFI Capital Partners, który stał się 100% udziałowcem poznańskiej sieci supermarketów. Proces poszukiwania inwestora strategicznego jednak nie skończył się. Nie milkną spekulacje na temat tego, kto mógłby być zainteresowany przejęciem poznańskiej spółki.

W czerwcu pojawiła się informacja, iż o przejęcie Piotra i Pawła stara się dwóch oferentów, a do wyboru inwestora powinno dojść do końca lipca. Media informowały, że potencjalnym inwestorem dla sieci może być Auchan lub Jeronimo Martins Polska, właściciel Biedronki. Czy nowy właściciel pozostawi polski brand supermarketów? – Uważam, że w Polsce jest miejsce na upmarketowy supermarket, jakim jest koncept Piotr i Paweł. Zobaczymy, w jakim kierunku nowy właściciel będzie chciał tę sieć rozwijać – powiedział wiceprezes grupy Piotr i Paweł Robert Krzak.

17 maja Maxima Grupe poinformowała o osiągnięciu 100% udziału w ogólnej liczbie głosów w spółce Emperia. W ten sposób sfinalizowała przejęcie właściciela Stokrotek, które trwało aż od listopada 2017 roku, kiedy to ogłosiła wezwanie na akcje Emperii. Maxima zdecydowała się na przymusowy wykup pozostałych akcji Emperii po tym, jak w wyniku wezwania osiągnęła 93,7% udziałów. Spółka zapłaciła 100 zł za jedną akcję.

Eksperci oceniają, że finalizacja przejęcia Stokrotek przez Maximę może trochę zmienić polski rynek. Litewski gracz ma silną pozycję w krajach nadbałtyckich i dzięki przejęciu w Polsce umacnia się na naszym rynku. Przez to konkurencja w segmencie supermarketów jeszcze bardziej się zaostrzy. Ponadto, jak twierdzą analitycy, Maxima wyrasta na drugiego po Eurocashu potencjalnego konsolidatora segmentu supermarketów.

W maju Grupa Eurocash podpisała umowę, która sfinalizowała przejęcie sieci Mila SA – właściciela 187 supermarketów zlokalizowanych głównie w centralnej Polsce. Umowa została zawarta po otrzymaniu bezwarunkowej zgody prezesa UOKiK. Integracja sieci Mila z Grupą Eurocash może potrwać od 2 do 3 lat.

To nie koniec planów przejęć Eurocashu. W czerwcu spółka złożyła do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wniosek o zgodę na koncentrację w związku z planowanym nabyciem udziałów w spółce Partner Sp. z o.o. z siedzibą w Lipnie. Spółka prowadzi 26 sklepów pod szyldem Lewiatan. Eurocash jest większościowym udziałowcem Lewiatana Holding. Sprzedającym jest Asteria Holding Sp. z o.o., której jednym z udziałowców jest Wojciech Kruszewski, wieloletni prezes Lewiatan Holding S.A.

Bez sukcesu natomiast zakończyły się próby przejęcia przez grupę E.Leclerc, za 94 mln zł, stoisk Krakowskiego Kredensu i nieruchomości w kilku miastach. Krakowski sąd, na skutek zażaleń trojga wierzycieli, oddalił wniosek Almy o zatwierdzenie warunków sprzedaży zorganizowanej części przedsiębiorstwa. Oznacza to, że nie dojdzie do sprzedaży części majątku w ramach tzw. pre-packu. Sprzedaż składników masy upadłości odbywać się będzie na zasadach ogólnych, określonych przepisami prawa upadłościowego.

Choć z Almą nie wyszło, to Grupa E.Leclerc podpisała list intencyjny z siecią Frac w sprawie współpracy na polskim rynku. Partnerstwo będzie dotyczyło m.in. wspólnego negocjowania warunków handlowych z dostawcami obu sieci. Porozumienie wejdzie w życie po uzyskaniu zgody UOKiK na koncentrację. W imieniu E.Leclerc o pozwolenie do UOKIK-u wystąpiła centrala zakupu sieci – Galec Sp. z o.o., do której w ramach współpracy przystąpi Frac.

Sieci walczą o pracowników podwyżkami

Lidl już w lutym zapowiedział w Polsce podwyżki dla pracowników. Sieć ogłosiła, że od marca br. stawki płac w Lidlu wzrastają o 9,3% w stosunku do poziomu wynagrodzeń z roku ubiegłego. Od początku marca pracownicy sklepów zarabiają zatem od 2800 zł do 3550 zł brutto na początku zatrudnienia. Po roku pracy pracodawca gwarantuje wzrost płacy do poziomu – 2950 zł do 3750 zł brutto, a po dwóch latach stażu pracy od 3150 zł do 4050 zł brutto. Poziom wynagrodzenia różni się w zależności od lokalizacji sklepu oraz związanych z nią kosztów życia. Tym samym Lidl konsekwentnie buduje swoją mocną pozycję jako atrakcyjnego pracodawcy.

O zmianach w planie wynagradzania poinformowało Tesco. W marcu firma wprowadziła podwyżkę w wysokości 100 zł brutto, zaś od lipca płace pracowników sklepów wzrosną średnio o 130 zł. W wyniku podwyżek minimalne wynagrodzenie dla osób z co najmniej trzymiesięcznym stażem wzrasta do 2600 zł brutto na pełny etat. Podwyżki otrzymają także pracownicy centrów dystrybucyjnych firmy.

Jak deklarują przedstawiciele spółki Jeronimo Martins Polska, która jest właścicielem sieci Biedronka, lidera handlu detalicznego w Polsce, firma jest zdeterminowana, aby być pracodawcą pierwszego wyboru w sektorze handlowym. Spółka regularnie dokonuje przeglądu wynagrodzeń i świadczeń pozapłacowych dla pracowników. W efekcie tych analiz od stycznia 2018 roku JMP podniosła pensje pracowników sklepów od 200 do 550 zł brutto w zależności od stażu pracy, lokalizacji oraz stanowiska. To już czwarta podwyżka od 2016 roku.

Biedronka znalazła też inny sposób na rynek pracownika. Sieć pozwala zatrudniać się tylko do pracy przy kasie albo tylko do pracy przy noszeniu ciężarów. W ciągu trzech miesięcy sieci przybyło ponad 110 kasjerów i pracowników sklepu. Dużą część z nich stanowią osoby w wieku 50 plus. – Otrzymywaliśmy zapytania dotyczące możliwości pełnienia tylko części obowiązków sprzedawcy-kasjera. Niektórzy zainteresowani pracą w naszej sieci deklarowali chęć wyłącznie pracy przy kasie fiskalnej, np. ze względów zdrowotnych, inni byli bardziej zainteresowani pracą na sali sprzedaży. Biorąc to pod uwagę, postanowiliśmy odpowiedzieć na potrzeby potencjalnych pracowników – tak decyzję o rozpoczęciu nowego projektu wyjaśnia Grażyna Wątko, dyrektor HR makroregionu w Jeronimo Martins Polska.

Podwyżki w niektórych sieciach zachęcają pracowników konkurencji do walki o wzrost pensji. Przykładem może być Organizacja Zakładowa NSZZ „Solidarność” w Aldik Nova Sp. z.o.o., która 27 czerwca br. weszła w spór zbiorowy z zarządem. Przedmiotem sporu są bardzo niskie zarobki pracowników, brak indeksacji kwoty ekwiwalentu za pranie i konserwację odzieży roboczej oraz brak właściwego poszanowania praw i wolności związkowych. Jak argumentuje NSZZ „Solidarność”, pracownicy Aldik Nova w zdecydowanej większości zarabiają mniej od załóg zatrudnionych w innych sieciach handlowych, oczekiwania pracodawcy co do jakości ich pracy rosną, a płace stoją od wielu lat w miejscu.

Kto zamyka, kto otwiera?

W lutym Tesco poinformowało o zamknięciu 18 sklepów. Wytypowane placówki to: Gliwice Toszecka, Rydułtowy Ładna, Siemianowice Śląskie, Skoczów Morcinka, Garwolin Targowa, Oświęcim Nojego, Oświęcim Śniadeckiego, Ruda Śląska Górnośląska, Lubaczów Baziaka, Brzeszcze, Knurów 1 Maja, Ustroń Cieszyńska, Świdnica Marcinkowskiego, Dębica Kościuszki, Środa Wielkopolska, Stalowa Wola Okulickiego, Łódź Przybyszewskiego oraz Piotrków Trybunalski Szkolna. Większość sklepów miała działać do marca. Pod koniec maja sieć Tesco poinformowała swoich pracowników o planach dotyczących zamknięcia trzech przynoszących straty sklepów – to placówki Wrocław Paprotna w CH Marino, Kalisz Wojska Polskiego i Warszawa Toruńska.

Na koniec roku finansowego 2017/2018 (w okresie 52 tygodni zakończonym 24 lutego 2018 roku) Tesco miało w Polsce 415 placówek, o 14 mniej niż rok wcześniej. Zamknięcie 3 kolejnych spowoduje spadek do 412 sklepów. Na koniec lutego 2019 firma zamierza zredukować zajmowaną powierzchnię handlową o kolejne 44,4 tys. m2 (478 tys. stóp kwadratowych).

Z kolei sieć Piotr i Paweł od początku roku zamknęła 10 sklepów: w Krakowie, Żorach, Niepołomicach, jeden ze sklepów w Bydgoszczy – przy ul. Fabrycznej oraz w Katowicach przy ul. Roździeńskiego 97, w Bielsku-Białej, Mysłowicach, Skawinie, a także jeden z trzech sklepów w Głogowie (działający w Galerii Glogovia, przy ul. Piłsudskiego 19) oraz sklep w Skwerze Handlowym w Piotrkowie Trybunalskim. Piotr i Paweł uruchomił natomiast trzy nowe sklepy: w Rokietnicy i Tychach oraz 13. sklep sieci w Gdańsku, w CH Forum. Sieć posiada obecnie 138 placówek.

Na przeciwległym biegunie znajduje się natomiast sieć Dino, która nie zwalnia tempa nowych otwarć. Dino Polska otworzyła w pierwszym półroczu 2018 roku 74 nowe sklepy wobec 49 rok wcześniej. Na koniec czerwca 2018 roku sieć liczyła 849 sklepów, wobec 677 marketów rok wcześniej. Powierzchnia sprzedaży sklepów Dino wyniosła 324,9 tys. m2 wobec 257,1 tys. m2 rok temu.

(10.07.2018 za dlahandlu.pl)