Co ma areał zgłoszony do dopłat do areału zgłoszonego do pomocy suszowej?

12.10.2018

Różnica między areałem zgłoszonym do dopłat i areałem wskazywanym we wniosku o pomoc po suszy nie może być większa niż 5 arów – sygnalizują czytelnicy i wskazują, że to spowoduje konieczność poprawy wniosków o pomoc suszową.

– Jadę właśnie do gminy uzgadniać protokół suszowy i stan areału zgłoszonego do dopłat bezpośrednich – mówi nam czytelnik. – Jak się okazuje, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa dostała wytyczne, że wszystkie wnioski, w których jest niezgodność większa niż 5 arów, trzeba poprawić.

A że nasz czytelnik ma pola w trzech gminach, czeka go więc niemało podróży.

Dlaczego jednak problem wynika teraz, na etapie składania wniosków o pomoc, a nie na etapie szacowania? Nasz czytelnik tak tłumaczy problem, który zaistniał:

Na wniosku o dopłaty obszarowe mam 39 ha 66 arów. Na wniosku suszowym, podpisanym już przez wojewodę, mam 38 ha 57 arów. Teraz, żebym dostał pomoc po suszy, muszę mieć minimum 39,61 arów, bo 5 arów może wynieść rozbieżność. Problem wynika z tego, że we wniosku suszowym były policzone osobno hektary kwalifikujące się ogółem i osobno grunty orne, w tym niezgłoszone do płatności. Tu wychodzi rozbieżność – całkowita powierzchnia działki wynosi np. 2,38 ha, ale do płatności zgłasza się mniej, bo są nieużytki.

Dlaczego komisja szacująca straty nie wykryła i nie uwzględniła w protokole takich różnic?

– Nie wiem – mówi czytelnik. – Teraz w 3 gminach muszę zrobić tak, żeby w każdej gminie areał był zgodny z protokołem, a np. na łąki wniosku o pomoc suszową nie składałem, bo nie mam bydła. Złożyłem tylko o szacowanie na gruntach ornych, a teraz mam problem.

Czy wszystkie wnioski, w których jest taka niezgodność, trzeba będzie poprawiać? Czy udzielenie pomocy po suszy przeciągnie się do przymrozków?

– Po co to poprawiać? Czy to niezgodność wynikająca ze stanu istniejącego w rzeczywistości, czy tylko z konieczności formalnej zgodności w papierkach? – zastanawia się czytelnik, czekając w kolejce w gminie. – Przecież powinna być udzielana pomoc do areału, na którym wystąpiła susza. Co ma do tego areał zgłaszany do dopłat?

Wątpliwości mają też pracownicy gminy.

– Nie ma do kogo zwrócić się o pomoc w przypadku wątpliwości. Żadnych szkoleń dla pracowników samorządów nie było – mówi pracownik przyjmujący protokoły w gminie Konstantynów. – Chcemy zrobić to jak najszybciej i jak najsprawniej. Zmieniały się jednak wytyczne IUNG dotyczące upraw, które można szacować – np. późno dodano ziemniaki skrobiowe. W tym tygodniu natomiast agencja dostała wytyczne, że na protokole muszą być podane wszystkie powierzchnie. Granice błędu przy uwzględnianiu całości areału są niewielkie, tymczasem agencja sama wciąż zmienia PEG-i. Agencja już 21 września chciała od nas protokoły, bo będą potem poprawiane. 24 września część pracowników ARiMR przyjmowała nawet protokoły niepodpisane przez wojewodę, celem późniejszego uzupełnienia złożonych wniosków, a następnego dnia okazuje się, że termin wydłużono i wszystko poszło na przemiał. Teraz znów każdemu muszę oddać protokół, żeby sprawdził areał. Każdy musi sprawdzić areał sam, bo ja przykładowo nie wpisywałem areału z innej gminy, albo nie było ich w ogóle wpisanych we wniosku o szacowanie, składanym w gminie. Niuansów jest dużo – nie ma złej woli z naszej strony, ale są ciągłe zmiany powodujące problemy.

– Do poprawek wniosków rolników z całego powiatu odsyła ARiMR, wniosków z rozbieżnościami areału już nie przyjmują. Na jakiej podstawie wobec tego agencja komuś wypłaciła pomoc, skoro w trakcie składania wniosków zmienia się zasada? – pyta czytelnik.

A my pytamy w ARiMR, czy to problem tylko powiatu Biała Podlaska?

(12.10.2018 za Marzena Pokora-Kalinowska, farmer.pl)