Nie wszyscy potrzebują mleka bez laktozy

05.11.2018

Jeśli przestaniemy pić mleko, przestaniemy produkować laktozę. Jest kilkunastoprocentowa grupa ludzi, która rzeczywiście nie może pić zwykłego mleka, ale może jeść sery, twarogi, jogurty, ponieważ podczas produkcji serów czy jogurtów laktoza jest eliminowana – powiedział Edward Bajko, prezes SM Spomlek podczas XI Forum Rynku Spożywczego i Handlu.

– Coraz bardziej liczy się marketing szeptany. Jest cała grupa ludzi absolutnie przekonanych, że potrzebują mleka bez laktozy. Problem polega na tym, że oni tego nie potrzebują. Czy mamy ich edukować? Tam jest przecież nisza, trend, więc producenci żywności mogą na tym skorzystać – mówił Edward Bajko, prezes SM Spomlek.

Tłumaczył, że tym bardziej jest źle, jeśli prawdziwi dietetycy zalecają bez umiaru dietę bez laktozy.

– Czy jeżeli klient oczekuje czegoś, to naszym obowiązkiem jest dostarczenie mu tego, czy mówienie prawdy? Np. jedna z mleczarń mówiła, że ich sery żółte nie mają laktozy, ale to jest oczywiste, bo sery żółte nie mają laktozy – wyjaśniał.

– Niektóre modyfikacje mleka są w porządku, np. mleko 2%. Ale nie można żądać od mleka „prosto od krowy”, żeby miało 2% tłuszczu, ponieważ ono ma 4% – mówił.

– Dla mnie kategoria eko jest skompromitowana – ilość produktów, które się pojawiają z napisem „eko” a ilość surowca są nieporównywalne. Jeśli się pojawia popyt, to się pojawia podaż. Nie mam przekonania, że to będzie kategoria, która będzie się rozwijała. Tu trzeba wyjść od decyzji konsumenta, że on chce jeść produkty eko, ale chce również za nie płacić i to dużo drożej – tłumaczył.

– Prawdziwa produkcja ekologiczna jest bardzo droga, a w przypadku mleczarstwa to jest dwuletnia konwersja na eko – dodał Edward Bajko.

(05.11.2018 za portalspozywczy.pl, fot. PTWP)