Przed handlem tradycyjnym perspektywy równie dobre, jak przed dyskontami

14.12.2018

Małych sklepów ubywa, ale ich pozycja rynkowa nie słabnie — wręcz przeciwnie. Według Eurocashu, tylko dyskonty mają równie dobre perspektywy. Powracające jak bumerang pogłoski o śmierci drobnego handlu w Polsce były znacznie przesadzone – informuje „Puls Biznesu”.

Choć liczba małych sklepów spada, a udziały rynkowe są mniejsze niż kilka lat temu, na tle rynku są one nadal bardzo silne i nie wygląda na to, by miały osłabnąć. W ubiegłym roku wartość sprzedaży artykułów FMCG (dobra szybkozbywalne) w tym kanale nawet wzrosła.

Giełdowy Eurocash, którego biznes oparty jest na zaopatrywaniu takich sklepów, jest przekonany, że pozytywny trend się utrzyma.

Dominik Kasperek, dyrektor centrum zakupów w Eurocashu mówi, że przez ponad 20 lat panowało przekonanie, że tradycyjny, małoformatowy handel w Polsce stanie się marginesem i będzie tak jak na zachodzie Europy, gdzie jego udział w obrotach sięga 10%. Tak się jednak nie stało i już wiadomo, że się nie stanie – to teraz obok dyskontów najbardziej atrakcyjny i perspektywiczny segment rynku, w którym udziały tracą hipermarkety i duże supermarkety, które przestały być już tak atrakcyjne dla klientów. Zaznacza, że jest jednak dużo do zrobienia, by sklepy małoformatowe odpowiadały na oczekiwania konsumentów.

Przedstawiciel Eurocashu podkreśla, że małe sklepy w Polsce mają swoją specyfikę i spełniają inną rolę niż ich odpowiedniki w krajach Europy Zachodniej. Dominik Kasperek wskazuje, że gdy stało się jasne, że małoformatowe sklepy w Polsce będą ciągle silne, oczekiwano przeistoczenia ich w format convenience, czyli w sklepy, w których robi się uzupełniające zakupy i nie zwraca specjalnie uwagi na cenę – dlatego w zależności od kategorii jest tam nawet o 30% drożej niż w dyskontach. To się również nie sprawdziło: konsument w Polsce oczekuje od małych sklepów czegoś zupełnie innego.

(14.12.2018 za Puls Biznesu)