Produkcja zwierzęca bez udziału pasz GMO nie powinna być decyzją polityczną, ale rynkową

17.12.2018

Jeżeli producenci i przetwórcy dojdą do takiego wniosku, że lepiej będzie się sprzedawał produkt bez użycia pasz GMO, to na pewno w to pójdą i nie będzie potrzeba żadnych decyzji administracyjnych – tak komentuje odłożenie zakazu stosowania pasz GMO w żywieniu zwierząt Aleksander Dargiewicz z Krajowego Związku Pracodawców-Producentów Trzody Chlewnej.

Senat poparł w piątek ustawę o paszach nie wnosząc do niej poprawek. Ustawa zakłada wydłużenie o dwa lata – do 1 stycznia 2021 roku – okresu, w którym można stosować pasze GMO w żywieniu zwierząt.

Przypomnijmy, że ta decyzja wpisuje się w jeden z kierunków rozwoju produkcji trzody chlewnej, który zdaniem ministra rolnictwa powinien być aktualnie rozwijany. Chodzi tu o produkcję najwyższej jakości wieprzowiny o specjalnych walorach odżywczych i smakowych. A taki produkt, zdaniem ministra rolnictwa, można uzyskać chociażby poprzez chów świń ras zachowawczych, który będzie się odbywał bez udziału pasz GMO.

– Polska będzie odchodziła od GMO, będziemy szli w kierunku tej wysokiej jakości, możemy być liderem lepszej jakości wieprzowiny i skierować ją do restauracji i sklepów – mówi minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Jak zauważa Aleksander Dargiewicz, dyrektor zarządzający Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej, produkcja zwierzęca bez udziału pasz GMO nie powinna być decyzją polityczną, ale rynkową.

– Jeżeli producenci i przetwórcy dojdą do takiego wniosku, że lepiej będzie się sprzedawał produkt bez użycia pasz GMO, to na pewno w to pójdą i nie będzie potrzeba żadnych decyzji administracyjnych. Dzisiaj cały czas nie ma alternatywy dla taniego źródła białka, które mogłoby zastąpić aktualnie śrutę sojową. Jeśli znajdzie się takie rozwiązanie, to rynek sam zareaguje i nie ma uzasadnienia aby narzucać takie rozwiązania poprzez regulacje prawne.

Dzisiaj szacuje się, że zakaz stosowania pasz GMO zwiększy koszt wyprodukowania tucznika o minimum 20%, pozostaje tylko pytanie, czy ktokolwiek z łańcucha przetwórczego zechce dopłacić do zwiększonych kosztów produkcji poniesionych przez rolnika w gospodarstwie?

To, że rynek wymusza pewne decyzje, potwierdza szeroka gama produktów mlecznych, dostępna na sklepowych półkach, opatrzona logotypem „bez GMO”.

Edward Bajko, prezes SM Spomlek, komentuje skutki odejścia od pasz GMO w sektorze mleczarskim:

Od 1 stycznia tego roku nasze sery żółte oraz proszki mleczne produkowane są z mleka od krów żywionych paszami bez GMO.

Ideą wprowadzenia programu NON GMO u naszych dostawców było dostosowanie się do wymogów rynku nie tylko polskiego, ale również europejskiego. Szczególnie na Zachodzie widać wyraźny trend odejścia od produktów modyfikowanych genetycznie. Jedna z wielkich sieci handlowych, która działa również w Polsce, w Niemczech i Austrii wprowadziła w swoich sklepach całą gamę produktów wolnych od GMO. Wyraźne sygnały o przeniesieniu europejskich standardów do Polski pojawiły się w ubiegłym roku. Można się więc spodziewać, że to kwestia czasu, kiedy nasi odbiorcy wymuszą na przetwórcach takie procedury.

Zainteresowanie takimi produktami jest, ale w większości przypadków, kiedy produkty te są w tej samej cenie, co z GMO. Niestety musimy sobie powiedzieć, że konsumenci chcą się odżywiać zdrowo, ale płacić tyle samo. Oczywiście rośnie również świadomość społeczeństwa na temat zdrowego żywienia, ludzie czytają etykiety i zwracają uwagę na wartości odżywcze. Powstało wiele poradników o tym, jak czytać etykiety. Pojawiło się także mnóstwo aplikacji na smartfony, które skanują listę składników lub kod kreskowy, by w kilku prostych słowach opisać dany artykuł spożywczy. Tych trendów i zainteresowań konsumenckich obserwuje się już kilka. Konsumenci zwracają uwagę czy są to produkty wyprodukowane w Polsce, bez konserwantów, bez GMO, bez barwników. Producenci muszą się z tym zmierzyć chcąc płynąć z duchem rynku. Spomlek patrzy na rynek i nie pozostaje z tyłu. Nasze sery produkowane są z mleka od krów żywionych paszami niemodyfikowanymi genetycznie i bez konserwantów.

Niestety rynek wymaga, ale nie płaci więcej. Tak jak powiedziałem wcześniej nasi kontrahenci niejednokrotnie wymagają od nas, w zamian nie oferując wyższej ceny. Tak jest właśnie z produktami NON GMO. Droższa jest produkcja mleka, a produkty pozostają w tej samej cenie.

(17.12.2018 za Iwona Dyba, farmer.pl)