Skutki zmian zasad handlu w niedziele dla sklepów i konsumentów

20.12.2018

Jednym z najważniejszych wydarzeń dla handlu detalicznego w Polsce w 2018 roku było uchwalenie przez Sejm 10 stycznia ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni – mówi Przemysław Stobiński, starszy menedżer, lider zespołu Prawa Pracy w kancelarii Deloitte Legal.

– Wejście zakazu w życie poprzedziła burzliwa debata publiczna nad skutkami wdrożenia, trzeba przyznać, że dość selektywnie traktowanego zakazu handlu dla branży detalicznej i branż pokrewnych, jak HoReCa czy centra handlowe. Dodatkowo media prześcigały się w opisywaniu niedoskonałości legislacyjnych ustawy i pozostawionych sprzedawcom furtek do obchodzenia zakazu. Dyskonty miały zamienić się w piekarnie bądź cukiernie, sklepy zostać kwiaciarniami lub punktami sprzedaży dewocjonaliów, a galerie handlowe dworcami kolejowymi bądź autobusowymi. Sieci handlowe miały zacząć na potęgę rozwijać stacje benzynowe, sprzedaż przez internet, bądź poprzez automatyczne kasy, z kolei stacje benzynowe dobudowywać regularne sklepy spożywcze. W zasadzie nikt nie wierzył w to, że handel może faktycznie stanąć w niedziele. Polacy mieli być zbyt przyzwyczajeni do niedzielnych zakupów – mówi Przemysław Stobiński, starszy menedżer, lider zespołu Prawa Pracy w kancelarii Deloitte Legal.

– Projekt obywatelski, który początkowo leżał w zamrażarce sejmowej, został przepisany na nowo przez Komisję Rodziny, Pracy i Polityki Socjalnej i w tempie ekspresowym przepuszczony przez kolejne czytania. Ostateczny efekt budził sporo wątpliwości. Do tego stopnia, że Państwowa Inspekcja Pracy oraz Ministerstwo Rodziny, Pracy i Opieki Społecznej, jeszcze przed wejściem ustawy w życie, musiały wydać i opublikować na stronie ministerstwa swoiste glosarium do tych przepisów, wyjaśniając bardziej praktycznym językiem, co jest dozwolone a co zakazane – dodaje.

Tłumaczy, że na straży przestrzegania przepisów o zakazie handlu miała stać Państwowa Inspekcja Pracy, która już w pierwszą wolną od handlu niedzielę w marcu (ustawa weszła w życie z dniem 1 marca) zaczęła weryfikować otwarte w tym dniu sklepy. – PIP przeprowadziła w sumie ok. 10 tys. kontroli. I okazało się, że łamanie przepisów jest wyjątkiem. Z danych rzecznika prasowego Głównego Inspektora Pracy (GIP) wynika, że do września 2018 roku w skali kraju inspektorzy skierowali do sądów 355 wniosków o ukaranie albo sami orzekli 108 kar grzywny w wysokości od 400 zł do 5 tys. zł (średnio 1-2 tys. zł). Okazało się zatem, że ani branża nie zamierza powszechnie łamać zakazu, ani konsumenci nie mają aż tak wielkich trudności, żeby dostosować swoje zakupy do wprowadzonych ograniczeń – mówi.

– Jednak sytuacja może się zmienić w przyszłym roku. Od początku 2019 roku handel będzie możliwy już tyko w ostatnią niedzielę miesiąca. W sumie razem z innymi wyjątkami przewidzianymi przez prawo, w 2019 roku niedziel handlowych będzie tylko 15. W roku 2020, gdy zakaz już będzie pełen – wolny handel będzie wyłącznie w siedem niedziel w roku. Trudno w tej chwili spekulować, jaka będzie ostateczna reakcja konsumentów. Ale już dziś widać, że poparcie dla zakazu spada. Pod koniec marca 2018 roku, kiedy zakaz zaczął obowiązywać, ograniczenie handlu w niedziele popierało 56% Polaków, przeciwnych było 39% respondentów (sondaż Kantar Millward Brown dla „Faktów” TVN i TVN 24). Obecnie zakaz ma niemal tyle samo zwolenników – 43%, co przeciwników – 42% (badanie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców) – dodaje.

– Obecnie trwają prace nad nowelą zaostrzającą ustawę o zakazie handlu w niedzielę i wprowadzającą tzw. lex Żabka. Z inicjatywy „Solidarności” został zgłoszony i jest procedowany nowy projekt poselski, który ma uniemożliwić sklepom franczyzowym, które w dni powszednie i handlowe niedziele są normalnymi sklepami, stosować taktykę kameleona w niehandlowe niedziele, przedstawiając się jako placówki pocztowe. Wbrew intencjom pomysłodawców zakazu, którzy nie ukrywają już, że był wymierzony w dyskonty i sieci franczyzowe w formacie convenience store, takie placówki mogą nie tylko być otwarte w każdą niedzielę, ale również wzywać do pracy za ladą pracowników (ustawa zezwala franczyzobiorcom na sprzedaż w niedziele tylko osobiście) – zauważa.

– Na razie sądy twierdzą, że można tak robić i uchylają mandaty nakładane przez inspektorów pracy. Nowelizacja nadaje status placówki pocztowej, która może być otwarta w niedziele, już tylko bezpośrednio placówkom Poczty Polskiej. Razem z tą poprawką ma być dodany przepis, że sprzedawać w dni wolne od handlu będzie mógł nie tylko właściciel, ale także jego najbliższa rodzina. Sklepikarz będzie mógł korzystać z nieodpłatnej pomocy małżonka, dzieci własnych, dzieci małżonka, dzieci przysposobionych, rodziców, macochy i ojczyma. Wśród wymienionych nie ma jednak na przykład rodzeństwa – tłumaczy ekspert.

– Sytuacja rynku po pierwszym roku obowiązywania zakazu pokazuje, że w trudnych czasach najlepiej radzą sobie najsilniejsi. Skutki działania ustawy i zakazu podsumował w swoim memorandum Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Ustawa miała chronić interesy małych polskich firm, a tymczasem jej beneficjentem stały się międzynarodowe dyskonty, które mogą sobie pozwolić na ogromne kampanie promocyjne i reklamowe kształtujące zmiany zakupowe Polaków. W efekcie działania ustawy mały polski przedsiębiorca nie tylko traci na zakazie handlu w niedziele, ale osiąga również mniejsze obroty w piątki i soboty – podsumowuje Przemysław Stobiński.

(20.12.2018 za portalspozywczy.pl, fot. mat. prasowe)