NIK odpowiada na krytykę raportu ws. dodatków do żywności

18.01.2019

Podane w raporcie NIK wyniki monitoringu spożycia i stosowania dodatków do żywności pochodzą z opracowań Instytutu Żywności i Żywienia na zlecenie Głównego Inspektora Sanitarnego – poinformowała w komunikacie Najwyższa Izba Kontroli.

NIK odniosła się w ten sposób do wypowiedzi wiceprezesa Polskiej Federacji Producentów Żywności Andrzeja Gantnera, który ocenił, że raport NIK ws. dodatków do żywności podważa wiarygodność zarówno systemu urzędowej kontroli żywności, jak i bezpieczeństwa polskich produktów żywnościowych.

– Raport w sposób nieuzasadniony podważa wiarygodność bezpieczeństwa żywności, wprowadzając w błąd zarówno konsumentów w Polsce, jak i również odbiorców za granicą – mówił Gantner.

NIK przekonuje tymczasem w komunikacie, że informacja o wynikach kontroli „w żadnym miejscu nie wskazuje, że system bezpieczeństwa żywności jest niezgodny z systemem stosowanym w Unii Europejskiej”. „Wskazuje jednak słabe strony tego systemu, jego braki, niedociągnięcia, czego p. A. Gantner wydaje się nie zauważać” – stwierdza Izba.

Podkreśla, że nazwanie dokumentu NIK „oderwaną od rzeczywistości symulacją”, jak to zrobił Gantner, jest „nieuprawnione”.

Izba przekonuje, że jej informacja o dodatkach do żywności z początku stycznia, która oburzyła wiceprezesa Polskiej Federacji Producentów Żywności, to „obiektywne, niepodważalne ustalenia kontroli, znajdujące oparcie w zebranych dokumentach, zweryfikowanych w toku rozpatrywania zastrzeżeń, a także wynikających z opinii ekspertów powołanych przez NIK”.

„Prezentowane w raporcie NIK wyniki monitoringu spożycia i stosowania dodatków do żywności, które wskazywały, że w przypadku niektórych substancji dodatkowych (m.in. azotyny sodu i potasu, kwas sorbowy i sorbiniany, kwas benzoesowy i jego sole, dwutlenek siarki i siarczyny) pobranie z dietą przez populację polską w pewnych grupach wiekowych przekraczało ustalone akceptowane dzienne pobranie (ADI), pochodzą z opracowań wykonanych przez Instytut Żywności i Żywienia na zlecenie Głównego Inspektora Sanitarnego” – czytamy w komunikacie NIK.

Izba dodaje, że „propozycje substancji dodatkowych, dla których wskazane było oszacowanie pobrania przez populację polską” formułował Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny.

NIK podkreśla też, że dowody na związek azotynów w diecie z nowotworami żołądka oraz połączenia azotynów i azotanów z przetworzonego mięsa z nowotworami jelita grubego – „to stwierdzenie Komisji UE po dokonanej ponownej ocenie tych dodatków (Decyzja Komisji (UE) 2018/702 z dnia 8 maja 2018 roku dotycząca przepisów krajowych zgłoszonych przez Danię w sprawie dodawania azotynów do niektórych produktów mięsnych”.

Izba wyjaśnia też, że „analiza zagrożeń dla zdrowia populacji polskiej ze strony substancji dodatkowych z listy E w produktach spożywczych (m.in. alergie, działanie pronowotworowe)” to dane ustalone w oparciu o ekspertyzę wykonaną na zlecenie NIK przez prof. dr hab. Marka Naruszewicza – kierownika Katedry Farmakognozji i Molekularnych Podstaw Fitoterapii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Z kolei podstawą do stwierdzenia, że „w jednym artykule spożywczym obecnych jest średnio pięć substancji dodatkowych” były, jak zaznaczono, wyniki „kontroli doraźnych” przeprowadzonych na zlecenie NIK przez inspektorów inspekcji handlowej, inspekcji jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych oraz inspektorów inspekcji sanitarnej w zakresie oznakowania wskazanych produktów spożywczych.

„Podstawą doboru produktów żywnościowych do przedmiotowych badań były grupy produktów/produkty wymienione w opracowaniu Głównego Urzędu Statystycznego pn.: Budżety Gospodarstw Domowych w 2016 roku, wskazanym Najwyższej Izbie Kontroli przez Instytut Żywności i Żywienia, jako ilościowa struktura spożycia poszczególnych rodzajów w żywności. W 54 analizowanych produktach (11%) w składzie zaprezentowanym na etykietach nie było substancji dodatkowych. W pozostałych 447 produktach producenci zadeklarowali użycie 132 substancji dodatkowych 2.016 razy” – napisano.

NIK zaznacza, że 501 produktów spożywczych analizowanych pod kątem składu na etykietach przez inspektorów ww. inspekcji sprawujących nadzór nad jakością handlową i zdrowotną żywności – to powszechnie dostępne produkty spożywcze, sklasyfikowane w 10 podstawowych kategoriach żywności, „zgodnie z klasyfikacją określoną w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1333/2008 z dnia 16 grudnia 2008 roku w sprawie dodatków do żywności (Dz. U. UE L 354 z 31.12.2008, s. 16 ze zm.)”.

Izba przytacza szczegółowe wyniki analizy składów, wykonanej przez poszczególne inspekcje. Wykryły one „19 dodatków w kiełbasie śląskiej, z tego osiem stabilizatorów, trzy substancje zagęszczające, po dwa: emulgatory, przeciwutleniacze i wzmacniacze smaku oraz jeden barwnik i jeden przeciwutleniacz, 16 dodatków w parówkach, z tego cztery stabilizatory, po trzy: regulatory kwasowości i substancje konserwujące, po dwie: substancje zagęszczające i wzmacniacze smaku, jeden barwnik oraz jeden przeciwutleniacz, 13 dodatków w jabłeczniku sztukowym, 12 różnych substancji dodatkowych w sałatce warzywnej ze śledziem i groszkiem”.

Jak dodano, „pięć zakwestionowanych próbek żywności” to wynik badań laboratoryjnych zleconych przez NIK akredytowanemu laboratorium. „Próbki poddano analizie zarówno w zakresie jakościowym, jak i ilościowym, pod kątem obecności wszystkich substancji dodatkowych deklarowanych na etykiecie oraz pod kątem substancji niedeklarowanych, których można się spodziewać w danym rodzaju produktów” – wyjaśnia Izba.

Według Izby „ustalenia NIK i dokonane na ich podstawie oceny służyć mają polskim konsumentom”.

„Nie negując bowiem interesów producentów żywności, nie można jednak zlekceważyć ciążącego na organach publicznych konstytucyjnego obowiązku ochrony konsumenta. Z art. 76 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej wynika bowiem, że «władze publiczne chronią konsumentów (...) przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi»” – podkreślono.

(18.01.2019 za PAP, fot. PTWP)