KE musi jasno określić, czy faktycznie występuje i co to jest tzw. podwójna jakość produktów

23.01.2019

– Komisja Europejska musi jasno określić, co to jest „podwójna jakość” produktów i czym jest ona spowodowana – powiedział wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności Andrzej Gantner.

Gantner potwierdził, że produkty żywnościowe na różnych rynkach mogą się różnić. Podkreślił jednak, że jeśli różnice te można wytłumaczyć preferencjami konsumentów, specjalnymi warunkami panującymi na danym rynku, warunkami w handlu, to jest to jak najbardziej uzasadnione. – Wtedy można powiedzieć, że nie mamy do czynienia z tzw. podwójną jakością, tylko z dopasowaniem produktu do wymagań konkretnego regionu czy kraju, do czego powinien mieć prawo każdy producent – tłumaczył.

Zaznaczył jednak, że jeżeli różnica w recepturach powoduje znaczącą różnicę w jakości produktów pod tą samą marką, to oczywiście takiego zjawiska nie powinno być.

Powiedział, że w tej chwili Komisja Europejska prowadzi badania, żeby sprawdzić, jaka jest skala występowania tych różnic i czym są one spowodowane. Co więcej – zaznaczył – są również projekty konkretnych rozporządzeń i konkretnych przepisów Unii Europejskiej, które mają za zadanie uregulować tę sprawę we wszystkich krajach UE.

Dodał, że w projektowanych przepisach zaznaczono, że różnice w składach produktów są dopuszczalne, ale muszą mieć swoje wyraźne uzasadnienie i, co najważniejsze, te różnice nie mogą powodować pogorszenia jakości oraz nie mogą wprowadzać konsumenta w błąd.

– Myślę, że cały sektor czeka na wyniki tych badań, czeka na kryteria, (...) bardzo jasne kryteria, co tak naprawdę jest różnorodnością, której przecież wszyscy chcemy, bo nie chcemy mieć jednej kiełbasy na całą Unię Europejską, tylko chcemy mieć wiele różnych odmian, wiele różnych smaków, wiele różnych właściwości – powiedział Gantner. Dodał, że te rozwiązania, które już wstępnie się kształtują, wyglądają dosyć obiecujące zarówno dla konsumentów, jak i producentów.

Zdaniem Gantnera, odstępstwa w produktach są możliwe. Chociażby ze względu na to, że producenci zaopatrują się w lokalnych źródłach. – W jednym kraju mamy dostępny olej taki, w drugim olej taki; w jednym kraju mamy bardziej dostępny cukier, w drugim – syrop glukozowo-fruktozowy, a czasami to się zmienia na przykład w ciągu roku. Warunkiem jest jednak, aby różnice w składnikach nie prowadziły do pogorszenia jakości – zaznaczył.

Podkreślił, że obecnie dyskusja toczy się o to, co jest najważniejsze „żeby ustalić bardzo jasne kryteria, jakie różnice mogą faktycznie powodować wprowadzenie konsumenta w błąd i pogorszyć jakość produktu oraz co należy uznać za różnice uzasadnione warunkami panującymi na danym rynku i preferencjami danego konsumentów”.

– Jeżeli na przykład w żelkach niemieckich mamy więcej smaku cytrusowego, a w żelkach polskich mamy więcej smaku jabłkowego, to czy to jest tak naprawdę różnica w jakości, czy może dopasowanie do preferencji smakowych konsumenta w Polsce i w Niemczech – zwracał uwagę dyrektor PFPŻ.

Podkreślił, że jeżeli badania Komisji Europejskiej potwierdzą, że występujące różnice mają faktycznie znaczący wpływ na jakość produktów żywnościowych, to jak najszybciej powinny być wdrożone bardzo przejrzyste przepisy regulujące tę kwestię. W przeciwnym razie producenci, szczególnie eksporterzy, będą mieli poważne problemy. – Albo będą musieli zrezygnować z dopasowywania produktów do wymagań konkretnych rynków, a wtedy grozi im utrata tych rynków, albo będą narażeni na poważne ryzyko uznaniowych kar opartych na niejasne kryteria – wyjaśnił.

(23.01.2019 za PAP, fot. pr.pl)