Co dalej z zakazem handlu w niedziele? Branża liczy na złagodzenie przepisów

24.01.2019

Po tym, jak zostały wstrzymane prace nad nowelizacją ustawy o zakazie handlu w niedziele, przedstawiciele centrów i sieci handlowych zastanawiają się, co może wydarzyć się w kwestii ewentualnych zmian tych przepisów. I apelują o ich złagodzenie lub nawet całkowite zniesienie zakazu, między innymi ze względu na przewidywane spowolnienie gospodarcze.

Przypomnijmy, prace nad nowelizacją przepisów zostały wstrzymane 5 grudnia po tym, jak prezydium Sejmu zdecydowało o zdjęciu projektu autorstwa posłów PiS z porządku obrad. Marszałek Marek Kuchciński uzasadnił to potrzebą opracowania skutków zmian przewidzianych w projekcie. Z opinii Biura Analiz Sejmowych, datowanej na 5 grudnia 2018 roku wynika, że zgodnie z przeprowadzonym 27 listopada przez IBRiS badaniem opinii społecznej na grupie 1100 Polaków aż 68% z nich sprzeciwia się wprowadzeniu zakazu handlu we wszystkie niedziele (zgodnie z ustawą nastąpi to już w 2020 roku).

W zawieszeniu

– Z jednej strony dobrze, że ktoś w końcu poszedł po rozum do głowy. Argumenty, zarówno konsumenckie, handlowe, jak i ekonomiczne wskazują, że w polskim modelu ekonomicznym pomysł zakazu handlu w niedziele jest zły, a sam zakaz powoduje wyliczalne straty. Jednak łyżką dziegciu w sygnałach o zmianie jest to, że wspomniane argumenty ekonomiczne nikogo z autorów ograniczenia nie przekonywały do wycofania się z tego pomysłu. Prace nad zaostrzeniem przepisów wstrzymano dopiero, kiedy pojawiły się dane mówiące, że w nadchodzących wyborach zakaz handlu może osłabić wynik rządzącej koalicji i w konsekwencji wpływy środowiska konserwatywno-socjalnego. W sumie nie jest dobrze, że ekonomia się nie liczy, a dopiero zagrożenie polityczne. Nie jest też dobrym zwiastunem to, że cały czas w tle majaczy argument światopoglądowy – mówi Andrzej Maria Faliński, prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji w latach 2000-2017.

– Oczywiście, można znaleźć plusy zakazu handlu w niedziele, ale jeśli myśli się poważnie o gospodarce i świadomie „wieszamy” ją na konsumpcji, jako na tym czynniku, który głównie generuje wzrost PKB, to osłabianie sektora handlu, poprzez który ta konsumpcja się dokonuje, jest doktrynerstwem socjalnym – dodaje.

Przedstawiciele handlu przypominają, że ustawa nie przyniosła spodziewanych skutków. – Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele jest regulacją, która nie spełnia swoich podstawowych funkcji. Jeśli miała chronić pracowników handlu, to zdecydowanie tego nie robi, bo ze względu na 32 wyjątki dzieli pracowników na pracujących i niepracujących w niedziele. I to po połowie. Dodatkowo beneficjentami ustawy miały być małe, rodzime sklepy, a tych zamyka się rekordowo dużo bo ok. 11 tys. (food i non-food), więc i w tym przypadku ustawa nie pomogła. Nie da się też ukryć, że sami konsumenci są przeciwni tym regulacjom, bo aż 71% Polaków uważa zakaz handlu za ograniczenie ich swobód konsumenckich. Nikt zatem nie jest zadowolony z obecnego rozwiązania. I splot tych czynników, a dodatkowo spowolnienie gospodarcze, przed którym ostrzegają ekonomiści plus rosnące niezadowolenie ze strony konsumentów mogły mieć wpływ na wstrzymanie prac – mówi Renata Juszkiewicz, prezes POHiD.

Szereg analiz na temat wpływu zakazu handlu w niedziele przedstawił Retail Institute. Dotyczą one zarówno odwiedzalności centrów handlowych, jak i obrotów ich najemców. – Pokazują one, że od momentu wprowadzenia zakazu odwiedzalność centrów handlowych spada, a ponieważ klient, który nie przychodzi do galerii, nie robi wówczas w niej zakupów, odbija się znacząco również na wynikach firm handlowych i usługowych wynajmujących na ich terenie lokale. Z naszych analiz wynika, że na koniec listopada 2018 roku skumulowane obroty najemców spadły o -0,9% w porównaniu z analogicznym okresem 2017 roku. Pogłębione analizy przedstawimy jednak dopiero w lutym – podaje Anna Szmeja, prezes Retail Institute.

Zdaniem Cezarego Kaźmierczaka, prezesa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, liczba przeciwników zakazu handlu będzie rosła. – Miesiące zimowe nie są tak przyjazne do spędzania czasu poza domem jak letnie – ocenia Cezary Kaźmierczak, prezes ZPiP. Jego organizacja zamierza apelować do rządu o zniesienie zakazu i wprowadzenie w Kodeksie Pracy dwóch wolnych niedziel dla pracowników wszystkich branż, nie tylko handlu.

Według badania, na które powołuje się ZPP, liczba osób popierających zakaz handlu w niedzielę spadła w grudniu o 3 punkty procentowe w stosunku do wyników badań z listopada i obecnie wynosi 28%. – Aż 71% Polaków nie chce, żeby politycy urządzali im weekendy. Odsetek zupełnych przeciwników ograniczania handlu w niedzielę w fali grudniowej jest identyczny jak w pomiarze listopadowym – 39% Polaków nie akceptuje tej zmiany w żadnej postaci – podaje ZPiP.

Jak wynika z danych ZPiP, przed wprowadzeniem ograniczeń 85% respondentów deklarowało robienie zakupów w niedzielę, przy bieżących ograniczeniach zakupu w niedzielę dalej robi 78% badanych. Można zatem stwierdzić, że zmiana dotknęła tylko 1 na 14 Polaków.

Wszystko to sprawia, że branża liczy na złagodzenie przepisów lub nawet całkowite wycofanie zakazu. Jakie plany co w tej kwestii mają twórcy ustawy, na razie nie wiadomo. Nie udało nam się uzyskać informacji w tej sprawie od przedstawicieli Sejmu dotychczas związanych z tematem zakazu handlu.

Czekając na kompromis

– Osobiście uważam, i jest to moje prywatne zdanie, że zarówno skutki ekonomiczne zakazu handlu w niedziele, jak i rosnąca niechęć społeczna dla niego powinna stanowić jasny sygnał dla ustawodawcy co do konieczności stworzenia scenariusza, w którym wszystkie niedziele byłyby nadal handlowe. Z podobnego zakazu, widząc jego negatywne skutki, kilka lat temu wycofały się Węgry. Uważam, że tu z ciekawą propozycją wyjścia z impasu wyszedł POHiD proponując, aby podstawą dla takiego kompromisu było wzmocnienie praw pracowników podejmujących pracę w niedziele, choćby w postaci wyższych stawek wynagrodzenia za pracę w te dni – mówi Anna Szmeja.

Pomysł popiera Andrzej Maria Faliński. – Moim zdaniem, powinny pojawić się rozsądne zachęty na rzecz nowych regulaminów płac, uwzględniających wyższe wynagrodzenia w niedzielę i powrót do formuły: kto chce pracować w niedziele niech pracuje. Trzeba zacząć poważnie rozmawiać o zachętach dla specjalnych regulaminów nagradzania w dni świąteczne, ale... nie wpisywałbym nakazów do ustawy. To jest wolna gospodarka, więc tworzyłbym warunki, by łatwiej i bezpieczniej można było wynegocjować w firmach i branżach wyższe stawki wynagrodzeń za dni świąteczne. Ale bez politycznego i światopoglądowego przyciskania pracodawców do muru, w czym specjalizuje się „Solidarność” – mówi ekspert.

Prezes POHiD Renata Juszkiewicz wskazuje natomiast, że organizacja od początku propaguje zagwarantowanie pracownikom dwóch niedziel wolnych w miesiącu bez konieczności zamykania sklepów.

Uwaga! Spowolnienie

Zdaniem ekspertów, ewentualne złagodzenie przepisów o zakazie handlu w niedziele ma poważny argument – oczekiwane i bardzo prawdopodobne w krótkim czasie spowolnienie gospodarcze.

– Zwróciłbym uwagę na nadchodzącą dekoniunkturę, która jest już blisko. To przecież kwestia cykliczności procesu gospodarczego. Na tym tle, myślę że jedynym wyjściem, by zderzyć się najmniej boleśnie z kryzysem ogólnoświatowym i wyjść z niego jako „zielona wyspa”, jest zatroszczyć się o handel, który gwarantuje swoistą, ekonomiczną „niepodległość Polski” wobec zjawisk kryzysowych – mówi prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

I ostrzega – jeśli zakaz handlu w niedziele utrzyma się w dotychczasowym kształcie, będzie zwiastunem osłabienia słabszych i okolicznością sprzyjającą destabilizacji rynku pracy, tym bardziej zagrożonego pogorszeniem koniunktury. – Nastąpi ogromne rozwarstwienie wśród pracowników. Najlepiej zapłacą najsilniejsi, przeszkolą ich do korzystania ze wsparcia technologicznego sprzedaży – tutaj zarobi się dobrze i coraz lepiej. Cała reszta jednak, głównie w sklepach i sieciach uboższych, już na to zjawisko „załapie się” w mniejszym stopniu. Powróci zatrudnienie tymczasowe i inne formy pracy tańszej. Konkurowanie wysokopłatnym fachowym personelem kosztuje, podobnie jak wprowadzenie nowości technicznych, a nie wszyscy mają i będą mieć na to pieniądze, co zaostrzonej dekoniunkturą konkurencji zaowocuje bankructwami – wymienia.

Renata Juszkiewicz zwraca uwagę, że twórcy ustawy nie wzięli pod uwagę faktu, że wprowadzenie zakazu przypadło na okres bezprecedensowego szczytu gospodarczego, który – jak każdy cykl koniunkturalny – musi się kiedyś skończyć. – Wówczas okaże się, czy nas jako gospodarkę stać na takie rozwiązanie. Jak pokazują badania, ustawa właściwie nie wpłynęła na przyzwyczajenia zakupowe Polaków, bo przed jej wprowadzeniem 88% Polaków robiło zakupy w niedziele, a teraz – 80%. Tyle że obecnie klienci narzekają na ograniczony wybór i wysokie ceny niedzielnych zakupów chociażby na stacjach benzynowych. Jeśli zapowiedzi ekonomistów dotyczące dekoniunktury się sprawdzą, to najlepszym rozwiązaniem byłoby zagwarantowanie 2 wolnych niedziel pracownikom, a klientom możliwość wyboru, jak i gdzie chcą spędzić niedziele – podsumowuje.

(24.01.2019 za dlahandlu.pl)