Na rynku energii jest taka sytuacja, że nikt nic nie wie

30.01.2019

– To, jak długo potrwa obecna niepewność związana z regulacją cen energii, będzie w dużej mierze zależało od stanowiska Komisji Europejskiej. Jeśli to nie zostanie uznane jako pomoc publiczna, to spodziewam się, że rozporządzenie szybko powstanie i szybko wejdzie w życie – mówi Leszek Juchniewicz, pierwszy prezes URE (w latach 1997-2007), obecnie główny ekonomista Pracodawców RP.

– W 1997 roku uchwalone zostało Prawo energetyczne, które stało się konstytucją rynku energii. Od tamtej pory takie zdarzenie, jak obecne zamieszanie z cenami energii, nie miało miejsca.

– Od czasu jak Polska wdrożyła zasady regulacji szeroko rozumianego sektora energetyki, to taki przypadek nie miał miejsca. Do tej pory nie było takiej ingerencji Sejmu, czyli ustawodawcy, w konstytucję rynku energii, jaką jest ustawa Prawo energetyczne, która doprowadziłaby do tak ogromnego zamieszania z cenami energii. Obecnie nikt nic nie wie! Mamy ustawę, ale nie mamy rozporządzeń wykonawczych. Powinno być wydane rozporządzenie, a go nie ma i nie wiadomo jak liczyć i kalkulować, jakie faktury wystawiać. Uczestnicy rynku energii mają więc olbrzymi kłopot – komentuje Leszek Juchniewicz.

I wskazuje, że „prace nad przygotowaniem rozporządzenia podobno trwają, było ileś jego wersji, ale tak naprawdę wszyscy w Ministerstwie Energii czekają na decyzję Komisji Europejskiej dot. notyfikacji ustawy, czy będzie ona potrzebna, czy nie”.

– Patrząc na to systemowo i długookresowo, trzeba przypomnieć, że Polska w roku 1991 podpisując tzw. układ europejski, czyli umowę ze Wspólnotą Europejską, zobowiązała się do stosowania zasad rynkowych w energetyce. Dopiero w 1997 roku uchwalone zostało Prawo energetyczne, które stało się konstytucją rynku energii. Od tamtej pory takie zdarzenie, jak obecnie z cenami energii, nie miało miejsca – mówi też Leszek Juchniewicz.

– Zawsze staraliśmy się stosować zasady rynkowe, oczywiście z odpowiednią dozą regulacji, tam gdzie ona była niezbędna. Teraz jednak mamy do czynienia z ingerencją nie tylko w ceny energii, ale także w opłaty przesyłowe. To ma wielorakie implikacje związane z rozwojem sieci energetycznych, inwestycjami w sieci przesyłowe i dystrybucyjne, co się z kolei przerzuca na bezpieczeństwo energetyczne i niezawodność dostaw energii – dodaje.

– Już nie mówię o inwestorach spółek energetycznych, inwestorach indywidualnych i funduszach, które kupiły akcje spółek w ramach promowania tzw. Akcjonariatu Obywatelskiego. Teraz inwestorzy na pewno nie mają co liczyć na dywidendę. Wszystkie przedsiębiorstwa energetyczne będą krótkie finansowo, przyjdzie im energię kupować drogo, a sprzedawać taniej, co jest w warunkach gospodarki rynkowej niewyobrażalne! – podkreśla Leszek Juchniewicz.

Minister energii Krzysztof Tchórzewski zapowiedział pilną nowelizację ustawy zamrażającej ceny energii elektrycznej na poziomie z 2018 roku. Komisja Europejska miała zastrzeżenia do ograniczenia roli Urzędu Regulacji Energetyki w ustalaniu nowych taryf.

Rozmowy z Komisją Europejską opóźniają wprowadzenie rozporządzeń do ustawy, na które czekają spółki obrotu energią. Bez nich nie wiedzą, jakie faktury powinny wystawiać swoim klientom.

(30.01.2019 za wwnp.pl, fot. mat. prasowe)