Monitoring na każdej stodole czy pomoc dla tych, których spotyka nieszczęście w postaci urazu bydła?

05.02.2019

Minister Jan Krzysztof Ardanowski zapowiada eliminowanie patologii, ale i przegląd procedur związanych ze zwierzętami, które ulegają wypadkom lub chorują – i sprawdzenie, czy w całej Europie są one bardzo dokładnie, restrykcyjnie przestrzegane.

– Nie traktuję przedstawicieli Komisji Europejskiej jako rewizora z powieści Gogola, który przyjeżdża nie bardzo wiadomo po co – mówił wczoraj podczas konferencji prasowej minister Jan Krzysztof Ardanowski. – Przyjeżdżają sprawdzić, czy procedury w Polsce są zgodne z tymi, które funkcjonują w całej Unii Europejskiej.

Dopytywany o sprawdzanie czynności podjętych przez rząd po ujawnieniu nielegalnego uboju w Ostrowi Maz. minister stwierdził, że praca tego konkretnego zakładu została wstrzymana niezwłocznie, co potwierdza prawidłową reakcję władz. Odpowiedzialność karną ustala policja. Minister potwierdził, że jest przygotowywana zmiana ustawy o Inspekcji Weterynaryjnej – trwa to „już od jakiegoś czasu”, projekt będzie przedstawiony na Radzie Ministrów w najbliższych tygodniach.

– Sprawa monitoringu nie wydaje mi się nawet, żeby wymagała zapisu w ustawie o weterynarii – dodał minister Ardanowski. – Musimy tylko również cały czas brać pod uwagę, że za to ktoś musi zapłacić. To jest stworzenie przepisów, które obciążają również właściciela. Trzeba określić, w jakich ubojniach, w jak dużych ubojniach, czy również w każdym małym gospodarstwie... a przecież mamy w Polsce możliwość prowadzenia uboju na własne potrzeby przez rolnika – to co, czy rolnik również musi mieć kamerę na stodole zainstalowaną? Czy proces uboju świń musi również być dokumentowany?

Minister stwierdził, że potrzebne procedury – w tym monitoring – będą wprowadzone, ale takich zmian nie wprowadza się z dnia na dzień.

Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego, dodał, że wszystkie ubojnie bydła powinny mieć monitoring.

– Takie jest oczekiwanie branży, aby mieć pełną kontrolę nad miejscem, w którym dokonuje się uboju bydła – stwierdził Jerzy Wierzbicki.

Minister Ardanowski mówił również, że incydentalna sprawa została wyolbrzymiona w sposób, który grozi wizerunkowi polskiej żywności, nie tylko hodowli. Tymczasem Polska jest ważnym eksporterem i walczy o wiele rynków.

– Kwestionowanie wizerunku polskiej żywności, podkreślanie patologii, która została wskazana przez działającego, jak sądzę, w dobrej wierze, dziennikarza, może zaszkodzić temu wizerunkowi – ocenił.

Minister stwierdził, że dyskutuje z rolnikami na temat przeciwdziałania takim sytuacjom. Postulowane jest zero tolerancji dla dopuszczających się przestępstw. Monitoring powinien być też rozszerzony na transport, kontroli powinni być poddani również wszyscy pośrednicy – także w ramach kontroli drogowych. Powinna też być dostępna lista ubojni prowadzących ubój z konieczności.

– Każdy rolnik musi wiedzieć, gdzie są takie zakłady, do kogo ma się zwrócić, gdzie może – w nieszczęściu, które go dotyka, jakim jest bydło pourazowe na przykład, czy inne jakieś problemy z hodowli zwierząt – gdzie może się zwrócić. Ale również wydaje się, że trzeba pomóc rolnikom, zarówno w zakresie pokrycia niektórych kosztów, związanych z uśmierceniem zwierzęcia, które nie rokuje szans na wyleczenie, które trzeba nawet z powodów humanitarnych dobić, ale również te zwierzęta, które ulegają wypadkom – w jaki sposób zagospodarować. W związku z tym rozważę możliwości wystąpienia o wzmocnienie finansowe w tej materii. Również problem słabo rozwiniętego wśród rolników ubezpieczenia bydła od możliwości upadku czy też chorób – to również wymaga współpracy z rolnikami i wsparcia finansowego. Od wielu lat dyskutujemy, jak w takiej sytuacji stworzyć mechanizm np. rzeźni przewoźnej, punktów przewoźnych, które umożliwiłyby ubój zwierząt bezpośrednio w gospodarstwie. Również prowadzenie szkoleń, akcji informacyjnych dla rolników, którzy często nie wiedzą, co w takich sytuacjach robić.

Minister zapowiedział zmiany, które uszczelnią system i pozwolą udowodnić światu, że w pełni panujemy nad bezpieczeństwem żywności. Podkreślił jednak, że mięso pochodzące z zamkniętej ubojni k. Ostrowi Mazowieckiej było zdrowe. Dokonano nielegalnego uboju bez obecności lekarza weterynarii. Następnego dnia wstrzymano ubój w tym zakładzie i utylizowano mięso. Nie można mówić o tym, że do obrotu trafiło mięso chore czy padlina – bo to nadużycie.

Potrzebne są jednak działania, które wyeliminują na przyszłość podobne sytuacje. Policja bada także ogłoszenia oferujące skup zwierząt powypadkowych.

W hodowli zwierząt zdarzają się wypadki związane np. ze złamaniami kończyn. Czy zwierzęta takie powinny wyjeżdżać z gospodarstw? – pytali dziennikarze.

– Te gospodarstwa powinny być pod kontrolą lekarzy weterynarii, którzy powinni decydować, co się z takimi zwierzętami dzieje – mówił minister i dodał, że mięso takich zwierząt nie powinno trafiać do żywności.

Czy powinien być prowadzony obrót takimi zwierzętami? Jak postępować po kontuzji zdrowego zwierzęcia? Na te pytania odpowiedział Jerzy Wierzbicki:

  • Wzywa się lekarza, który zaświadcza, że zwierzę nie było leczone. Wzywa się ubojnię, aby dokonała uboju na miejscu. Ta tusza jest zabierana do zakładu – w ciągu dwóch godzin musi być dostarczona – i tam jest ocena urzędowego lekarza weterynarii, co z tą tuszą dalej zrobić: albo do spożycia, albo do utylizacji, albo częściowo do spożycia, a częściowo do utylizacji.

Transport kontuzjowanych zwierząt zdarza się na całym świecie, w podobnych przypadkach wprowadzany jest monitoring. Trzy miesiące temu podobne co teraz w Polsce zdarzenie miało miejsce w Niemczech.

– Dlatego cieszę się, że jest kontrola z Komisji Europejskiej, że ci, którzy przyjeżdżają, nie są traktowani przez nas jako intruzi czy też jakieś zagrożenie, tylko to są ci, którzy mają stwierdzić, jakie ewentualnie procedury w Polsce należy zmienić i poprawić – mówił minister. – Ale jednocześnie zgłaszamy problem, my, Polska, zgłaszamy również problem, żeby dokonać przeglądu procedur związanych ze zwierzętami, które ulegają wypadkom, które również chorują: czy w całej Europie, również u tych, którzy podnieśli takie larum, które ma zaszkodzić polskiemu wizerunkowi żywności – czy również we wszystkich tych krajach to jest bardzo dokładnie, restrykcyjnie przestrzegane. Ale niezależnie od tego, co jest w innych krajach – my nasz system będziemy naprawiali, poprawiali i patologie, które mogłyby mieć miejsce, zostaną wyeliminowane.

Jak dodał minister, na zło wynikające z chęci zysku trudno znaleźć uniwersalny sposób, ale z patologią trzeba walczyć.

– Chcemy stworzyć mechanizm, który również rolników nie zostawi bez pomocy – podkreślił minister dodając, że w dużych hodowlach urazy to może być duży problem i rolnicy ci powinni mieć możliwość zagospodarowania zwierząt „zgodnie z prawem i logiką”. Obecnych procedur nadzoru weterynaryjnego nikt z KE dotąd nie kwestionował, a obrót żywnością opiera się na zaufaniu między państwami – podsumował minister.

(05.02.2019 za Marzena Pokora-Kalinowska, farmer.pl)