Produkty mleczne „bez GMO” marketingowa lipa czy konieczność?

19.02.2019

Nie ma jeszcze pełnych danych za ubiegły rok, jednak można dziś powiedzieć, że skup w 2018 roku wyniesie 11,59 mld litrów mleka. Udało się nam dojść do skupu z 1989 roku – mówił Waldemar Broś, prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, podczas posiedzenia komisji, a następnie rady związku w czwartek, 7 lutego.

Nie dostrzegamy jeszcze skutków suszy

Zdaniem prezesa Brosia, nie dostrzegamy jeszcze skutków suszy w gospodarstwach mleczarskich, które albo zabezpieczyły paszę we własnym zakresie, albo ją zakupiły. Średnia cena za ubiegły rok wyniosła 1,34 zł/l netto (w 2017 roku było to 1,39 zł/l).

W minionym roku cena do grudnia rosła – podkreślił Waldemar Broś. – Najwięcej płacono na Podlasiu, Warmii i Mazurach, ale także w woj. lubelskim i dolnośląskim. Przychody osiągnięte przez rolników, mimo średniej ceny niższej o 5 groszy/l, spadły rok do roku o ok. 2%. Spadek przychodów był mniejszy niż ceny skupu, dzięki wzrostowi produkcji.

Sery dają zarobić

Najdynamiczniej rosła w ubiegłym roku produkcja mleka w proszku – wzrost o ponad 8% i masła – o 5%. Cena mleka w proszku najpierw spadła do poziomu najniższego od 15 lat (poniżej 5 zł/kg), a dziś odtłuszczone mleko podrożało do poziomu 7,5-8 zł/kg, z drugiej strony cena masła utrzymuje się obecnie na poziomie 17 zł/kg.

Zasługą komisji problemowej w radzie KZSM było wprowadzenie przez ministerstwo rolnictwa sprawozdawczości z importu produktów mleczarskich do Polski, w szczególności serów – mówił prezes Broś. – A przecież sery są głównym źródłem przychodów w eksporcie i na rynku wewnętrznym.

Zdaniem Brosia, ubiegły rok okazał się lepszy niż można się było spodziewać. Przychody z przetwórstwa mleka utrzymały się na poziomie zbliżonym do tego z 2017 roku.

Największym wyzwaniem dla naszego mleczarstwa był wzrost cen energii, z którego rząd się wycofał, ale nadal jest to ogromny problem – wyliczał Broś. – Ciągle brak nam stabilizacji cen zbytu. Choć pozbyliśmy się zapasów mleka w proszku, to ciągle musimy pracować nad rozwojem eksportu.

Waldemar Broś przedstawił także projekt Polskiego Centrum Kompetencji Mleczarstwa w Algierii. To duży odbiorca polskiego mleka w proszku. Głównym celem utworzenia takiego centrum jest uruchomienie kanału eksportu do tego kraju.

Algieria importuje i będzie importować produkty w ilości 4,5 mld l w ekwiwalencie mleka. Projekt narodził się w Polskiej Inwestycji i Handlu i w polskiej ambasadzie w Algierii. W Algierii zarejestrowanych jest ponad 700 podmiotów zajmujących się mleczarstwem. Popularne są tam napoje fermentowane. Algierczycy produkują ponad 2 mld l mleka.

Centrum miałoby się skupić na szkoleniu algierskich rolników oraz transferze technologii do tego kraju.

Znakowanie GMO budzi emocje

Rada dyskutowała także nt. oznakowania produktów mleczarskich oznaczeniem bez GMO. Procedowana jest obecnie ustawa dotycząca tego problemu.

Jak wyjaśniała Ewa Muszalska z KZSM, przepisy unijne mówią, że jeśli w produkcie nie ma GMO, to dopuszczone jest 0,9% zanieczyszczeń. W związku z tym pojawiło się pytanie, czy oznaczenie „wolne od GMO” jest zasadne, czy nie byłoby lepiej oznakować produktów wyprodukowano z mleka krów żywionych bez pasz GMO.

Odpowiednie pytanie zostało skierowane do Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Z odpowiedzi wynika, że jeśli zwierzęta były żywione paszami z GMO, to nie można oznaczyć mleka jako wolnego od GMO. Można natomiast udzielić informacji, jeśli zawartość składników GMO w paszy wynosi 0,0%.

Projekt ustawy dotyczącej żywności z GMO znalazł się w zbiorze projektów ustaw. Przewiduje on nieco łagodniejsze wymagania dotyczące oznakowania. Przewiduje on oznakowania „bez GMO”, „wyprodukowano bez GMO”. Wprowadzono także okres karencji, jaki musi upłynąć od zakończenia wykorzystywania pasz zawierających GMO, a rozpoczęciem oznaczania produktów jako wolne od GMO. W przypadku mleczarstwa przyjęto okres 3 miesięcy. Pasze będą mogły zawierać, tak jak w regulacjach unijnych, 0,9% zanieczyszczeń GMO. Kontrolę będzie prowadzić IJHARS oraz Inspekcja Weterynaryjna.

Przecież w produktach nie ma GMO. To wszystko marketingowa lipa. Wprowadzanie takich oznaczeń powoduje wyłącznie zachwianie zaufania i równowagi informacyjnej – mówił Ryszard Masalski, prezes OSM Maluta.

Krzysztof Jankowski, prezes Jogo Łódź, odniósł się do informacji z IJHARS, w której napisano, że przedsiębiorca musi udowodnić, że w paszach nie było GMO.

Jeśli coś jest zakazane, to stosującemu taki składnik należy to udowodnić – mówił Jankowski.

Waldemar Broś zaproponował, aby w stanowisku KZSM zapisać, że związek przeciwny jest jakimkolwiek oznaczeniom dotyczącym GMO, a jeśli jakieś oznaczenia mają się na opakowaniach znaleźć, to musi być w przepisach uwzględnione oświadczenie rolnika.

Czesław Cieślak, prezes OSM Koło, uważa, że powinniśmy zwrócić uwagę na to, że w Polsce bez pasz zawierających GMO nie da się prowadzić produkcji.

Jeśli w Polsce postawimy na produkcję bez GMO, to przegramy w konkurencji z innymi krajami UE, stosującymi zmodyfikowane genetycznie pasze – mówił prezes Cieślak. – Jeśli już mamy wprowadzić przepisy dotyczące znakowania, to powinniśmy wprowadzić długie np. 5-letnie vacatio legis.

Kto do okrągłego stołu?

Obrady rady KZSM prowadził Andrzej Kubiak, wiceprzewodniczący Rady KZSM, który zastąpił przewodniczącego Wojciecha Wilamowskiego, niemogącego uczestniczyć w posiedzeniu. Plan pracy rady przedstawiła Barbara Szczerba, sekretarz rady. Rada zatwierdziła także budżet KZSM na 2019 rok.

Waldemar Broś przedstawił także odpowiedź ministerstwa rolnictwa w sprawie powołania komisji trójstronnej, w której mieliby się znaleźć przedstawiciele producentów, przetwórców i handlu.

Ministerstwo przedstawiło propozycję niezadowalającą dla środowiska mleczarskiego, gdyż jego zdaniem, powinna powstać organizacja międzybranżowa.

Waldemar Broś podkreślił, że to nie jest to o czym mówili podczas posiedzenia rady jej członkowie. KZSM obstaje przy tym, aby powołać komisję trójstronną, na wzór funkcjonującej np. w Niemczech, gdzie producenci mleka, jego przetwórcy i przedstawiciele handlu ustalają, w jakich ramach powinny mieścić się ceny produktów mlecznych w sklepach, tak aby zapewnić opłacalność produkcji i przetwórstwa mleka.

Mleczarze wybrali także swojego reprezentanta na obrady rolniczego okrągłego stołu, którym został Waldemar Broś – wybrany jednogłośnie.

Mleczarze zwracali także uwagę na stosowanie w sieciach handlowych różnych marż dla takich samych produktów. Z tego powodu jedne produkty leżą na sklepowych półkach, a inne sprzedają się szybko. To jest niezgodne z ustawą o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej.

(19.02.2019 za Krzysztof Wróblewski i Paweł Kuroczycki, tygodnik-rolniczy.pl, fot. tygodnik-rolniczy.pl)