Przeprowadzili się na wieś, a teraz donoszą na rolników

05.03.2019

Mieszkańcy miast, którzy uciekają na wieś, często zapominają, że tam też toczy się życie. Donoszą na rolników, że hałasują. Ci proponują, by przybysze z aglomeracji podpisywali oświadczenia, że akceptują wiejskie zwyczaje.

– Ostatni donos na mnie dotyczył tego, że komuś nie podobał się zapach z mojego gospodarstwa. To na pewno ktoś z tych, co się rolnictwem nie zajmuje. Chcą nas zwalczyć – mówi Andrzej Chorbotowicz, gospodarz z Dolnego Śląska.

Lokalne służby zajmujące się ochroną środowiska dostały właśnie zawiadomienie, że z gospodarstwa pana Andrzeja dochodzi smród i może dochodzić do łamania prawa.

– Zamiast pracować musiałem się zajmować urzędnikami. Przyjechali, sprawdzili, nie stwierdzili niczego poza tym, że leży obornik, co na wsi jest normą, i pojechali – dodaje rolnik.

Izby rolnicze w całym kraju zbierają skargi od gospodarzy. Niektórzy muszą się tłumaczyć nawet z kilkunastu donosów.

– W głowach się poprzewracało. Przyjeżdżają na wieś szukać ciszy i spokoju, a zapomnieli, że tu są rolnicy, zwierzęta i prace na polu. Nawet beczenie owiec przeszkadza – mówi Piotr Szałas z Dolnośląskiej Izby rolniczej.

Rolnicy mają dość donosów. Tym bardziej, że część z nich musi też płacić mandaty za zakłócanie ciszy nocnej, które sięgają nawet 500 zł. Izby wpadły więc na pomysł, jak temu zaradzić.

– Osoby osiedlające się na wsi powinny podpisywać oświadczenia, że zdają sobie sprawę z uciążliwości życia na terenach wiejskich i nie będą składać żadnych skarg – mówi portalowi wp.pl przedstawiciel DIR.

Sprawa trafiła nawet do Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, ale na razie nie zapadły żadne wiążące decyzje.

(05.03.2019 za agropolska.pl)