Duże podmioty poradzą sobie z „ustawą antyodorową”, gorzej z mniejszymi gospodarstwami

26.04.2019

Nie kończy się lista uwag płynących ze strony branży mięsnej w zakresie projektu tzw. ustawy o minimalnej odległości dla planowanego przedsięwzięcia sektora rolnictwa, którego funkcjonowanie może wiązać się z ryzykiem powstawania uciążliwości zapachowej. Powtarza się argument, że sama odległość nie rozwiązuje uciążliwości zapachowej, a ustawa nie pozostanie bez wpływu na małe i średnie gospodarstwa, umiejscowione w ścisłej zabudowie.

Tzw. ustawa antyodorowa, której planowane wejście w życie przewidziano na 1 lipca br., zbiera wiele uwag ze strony branży mięsnej. W tym podmiotów produkujących trzodę chlewną na dużą skalę. Jak ostatnio zauważył Grzegorz Brodziak, dyrektor zarządzający Goodvalley, wyznaczenie wymaganej liczby metrów dla nowej inwestycji w odległości od zabudowań mieszkalnych nie gwarantuje rozwiązania problemu odoru.

– 500 metrów zdefiniowane na sztywno ma się nijak do naukowego i faktycznego podejścia. W jednych warunkach 500 m będzie zbyt małym dystansem, a w innych zdecydowanie za dużym. Stopień uciążliwości zależy przecież od tego jak rozkłada się róża wiatrów, jakie jest ukształtowanie terenu, zadrzewienie czy inne elementy krajobrazu, które wpływają na emisję. Kolejna kwestia to emitery w chlewniach: jaka jest ich specyfika techniczna, jak są wysokie, jak rozkłada się emisja, która może być bardziej uciążliwa 1000 metrów dalej niż 500 metrów. Zgłaszamy swoje uwagi i mamy nadzieję że zostaną uwzględnione żeby stworzyć racjonalne rozwiązania, które pozwolą redukować uciążliwości w sposób, który będzie do zaakceptowania dla wszystkich stron. Co więcej, w projekcie nie ujęto takich emitentów nieprzyjemnych zapachów jak oczyszczalnie ścieków, składowiska odpadów i inne budowle, które również mogą wywoływać dyskomfort zapachowy – czytamy w serwisie portalspozywczy.pl.

W podobnym tonie wypowiada się Witold Choiński prezes Związku Polskie Mięso, przy czym zauważa, że ustawa skomplikuje głównie możliwość rozwoju małym i średnim gospodarstwom prowadzącym produkcję zwierzęcą.

– Poprosiliśmy ministra środowiska żeby zaprzestał procedowania tak szkodliwej ustawy dla przemysłu rolno-spożywczego. Zapis o 500 metrach uderzy nie tylko w dużych, ale w małych producentów. Nie wyobrażam sobie żeby na wsi budować oborę bądź chlewnię w odległości 500 metrów od gospodarstwa. Byłoby to niewykonalne, nielogiczne i po prostu nie do spełnienia. Ta ustawa przyniesie jedynie straty dla małych i średnich producentów rolnych, zablokuje ich rozwój i zamknie drogę do tego żeby mogli rozwijać swoje gospodarstwa – powiedział Choiński.

Dzisiaj duże podmioty starają się lokalizować swoje inwestycje w znacznie większej odległości niż 500 m. Potwierdza to Marcin Śliwiński, prezes GK Gobarto, tłumacząc: – Myślę, że dla nas sama ustawa nie jest aż tak dużym wyzwaniem, patrząc na rozmiar budynków, które są budowane w programie Gobarto 500. Te budynki będą musiały być oddalone od zabudowań o 280 m. Teraz planując takie budynki, my też je lokalizujemy dalej niż 280 m od zabudowy mieszkalnej.

(26.04.2019 za Iwona Dyba, farmer.pl)