Spomlek nie działa na szkodę polskiego rolnictwa. Chce wyjaśnień od ministra

31.08.2019

Spółdzielcza Mleczarnia Spomlek z Radzynia Podlaskiego znalazła się na liście zakładów przetwórstwa rolno-spożywczego, które importują surowce spożywcze bądź produkty gotowe. Została ona opublikowana przez ministerstwo rolnictwa.

Minister rolnictwa zapowiedział, że będzie publikował listy zakładów przetwórstwa rolno-spożywczego, które importują surowce spożywcze bądź produkty gotowe.

– W sytuacji istotnych nadwyżek surowców rolniczych w Polsce, sprowadzanie na rynek krajowy tysięcy ton mięsa (w tym zwierząt do uboju), sera, masła i innych wyrobów spożywczych, choć dopuszczalne w ramach obrotu wewnątrzwspólnotowego, jest dla polskiego rolnictwa szkodliwe. Utrudniony zbyt na surowce rolnicze pochodzące z polskich gospodarstw, oferowanie bardzo niskich cen i lekceważące traktowanie polskich rolników przez przetwórców, którzy w ostatnich latach skorzystali z ogromnego wsparcia publicznego na rozwój swoich zakładów. Wszystko to budzi uzasadniony niepokój – mówił minister Jan Krzysztof Ardanowski.

„Dlatego minister rolnictwa i rozwoju wsi jest zdeterminowany, by przekazywać polskim producentom rolnym informacje o wielkości i asortymencie surowców sprowadzanych z zagranicy przez firmy, z którymi często polscy rolnicy kooperują” czytamy na stronie ministerstwa rolnictwa.

Spółdzielcza Mleczarnia Spomlek z Radzynia Podlaskiego znalazła się na tej liście. W związku z tym jej prezes Edward Bajko wysłał w tej sprawie pismo do Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

„Ministerstwo opublikowało listę zakładów, które w 2019 roku importowały sery. Na liście tej znalazła się również Spółdzielcza Mleczarnia Spomlek z Radzynia Podlaskiego, która zaimportowała z Anglii i Grecji łącznie niecałe 6 ton sera (w tym samym okresie nasza spółdzielnia wyeksportowała 2100 ton sera)” czytamy w liście.

Edward Bajko tłumaczy również, że lista jest negatywnie odbierana przez media oraz środowisko mleczarskie. Ich zdaniem zakłady, które znalazły się w tym dokumencie szkodą polskiemu rolnictwu.

Prezes SM Spomlek podziela opinie, według których import do Polski dużych ilości sera okresowo oferowanego w Europie po dumpingowych cenach ma negatywny wpływ na ceny płacone polskim rolnikom za mleko.

Jego zdaniem niewielki import drogich serów, które nie są produkowane w naszym kraju, jednak nie powinien być zaliczany do tego procederu.

„Zaimportowanie przez SM Spomlek niewielkich ilości takich serów z Anglii i Grecji miało na celu przetestowanie polskiego rynku pod kątem ewentualnego uruchomienia produkcji takich serów w naszych zakładach” czytamy w liście.

Prezes mleczarni z Radzynia Podlaskiego uważa, ze umieszczenie jego zakładu na liście tych, które zdaniem ministra rolnictwa wyrządzają szkodę polskiemu rolnictwu, jest głęboko krzywdzące.

„Byłbym wdzięczny, gdyby Pan Minister pomógł nam w jakiś sposób wyjaśnić opinii publicznej, a w szczególności członkom naszej spółdzielni, że w naszym przypadku testowy import niewielkiej partii unikatowych serów nie szkodzi polskiemu rolnictwu, a przeciwnie, może się przyczynić do rozwoju polskiego rynku serów i zwiększeniu konsumpcji w oparciu o nowego gatunki serów produkowanych w kolejnym kroku już w Polsce” podsumowuje Edward Bajko.

(31.08.2019 za Mirosław Lewandowski, agropolska.pl)