SM Bielmlek w upadłości, ale na plusie

09.06.2022

Spółdzielnie mleczarskie zamykają poprzedni rok na walnych zgromadzeniach. Większość z nich kończy go symbolicznym, ale jednak dodatnim wynikiem finansowym. Co może dziwić, podobnie jest w przypadku upadłego Bielmleku.

Pomimo upadłości, Bielmlek kończy rok na plusie

Ostatni raport finansowy Bielmleku obejmuje okres od pierwszych dni marca 2021 do końca ub. roku. Czyli czas, w którym spółdzielnia była w stanie upadłości. Wykazano w tym okresie zysk w kwocie 820,9 tysięcy złotych. Można wyciągnąć wniosek, że Bielmlek ma się lepiej w trakcie upłynniania i likwidacji majątku niż podczas prób postawienia spółdzielni na nogi i wznawiania produkcji. Wszak skumulowane i niepokryte straty z lat ubiegłych, jakie wykazuje Bielmlek, to 129 milionów złotych. Taką kwotą zamknęły się ostatnie lata działalności, które jednocześnie były próbą przywrócenia funkcjonowania mleczarni. Wartość, na jaką wyceniany jest majątek trwały spółdzielni, to 130,1 miliona złotych. Stanowią go przede wszystkim urządzenia i maszyny oraz budynki. Wśród nich najbardziej wartościowa jest budowana przez ostatnie lata proszkownia mleka.

Bielmlek zamożniejszy od większości firm mleczarskich na polskim rynku

Drugim co do wartości elementem majątku Bielmleku są środki na rachunku bankowym. Na koniec roku spółdzielnia była zamożniejsza od znacznej części firm mleczarskich w kraju. Bielmlek dysponował na koniec 2021 roku kwotą 19,7 miliona złotych, podczas gdy na początku marca było to zaledwie 17,4 tysiąca złotych. To bez wątpienia wynik udzielenia rządowego wsparcia członkom spółdzielni. Obejmowało ono możliwość uzyskania części wypłaty za mleko oraz dopłatę na pokrycie należnej spółdzielni kwoty udziałów, które członkowie powinni do niej wnieść.

Łącznie na pomoc dla Bielmleku przeznaczono kwotę 30 milionów złotych, z czego blisko dwie trzecie stanowiły dopłaty do udziałów byłych członków. Dało to bez wątpienia oddech producentom mleka, którzy byli związani z bielską spółdzielnią. Jednocześnie syndyk sprawujący pieczę nad majątkiem firmy otrzymał źródło finansowania swojej działalności. Wcześniej spółdzielnia miała problemy z uregulowaniem nawet podstawowych opłat.

Warto jednak pamiętać, że poprzez interwencję rządu uzyskano środki na bieżące funkcjonowanie, ale nie są one wystarczające, aby uregulować zadłużenie wobec wierzycieli. Nie ma co się oszukiwać. Bielmlek nigdy nie spłaci swoich długów. Ich lista jest wyjątkowo obszerna. Można powiedzieć, że wręcz rekordowa. Same kredyty i pożyczki na koniec 2021 roku to 176,9 miliona złotych. To zdecydowanie więcej niż wykazana wartość maszyn, urządzeń i budynków posiadanych przez spółdzielnię. Spada również wartość rynkowa samego przedsiębiorstwa. W tym tygodniu odbędzie się już czwarty z kolei przetarg na sprzedaż majątku spółdzielni. Kwota, za jaką wystawia go syndyk masy upadłości, to 87,6 miliona złotych. Przystaje na nią również rada wierzycieli. Naszym zdaniem, a co potwierdzają poprzednie trzy przetargi, jest ona niemal niemożliwa do uzyskania i po raz kolejny nie znajdzie się chętny na zakup zakładu. Podczas kolejnych prób sprzedaży zostanie ona prawdopodobnie jeszcze bardziej zredukowana. Jest w tym też pewna logika, ponieważ branża jest nasycona nowoczesnymi proszkowniami mleka. Dziś problemem jest posiadanie odpowiedniej ilości surowca, a nie kłopoty z urządzeniami do przetworzenia mleka. Wobec tego, należy oczekiwać w najbliższym czasie kolejnych przetargów.

Co zastanawiające, w radzie wierzycieli bielskiej spółdzielni nie widać pełnego porozumienia. Dwoje z nich było na „nie” w sprawie obniżenia kwoty, za jaką Bielmlek miałby zostać wystawiony na sprzedaż. Jest to Bank Spółdzielczy w Brańsku i Trans – Ser sp. z o.o. Drugi z nich jest posiadaczem części obiektów i instalacji na terenie Bielmleku. Zgodni w swoich decyzjach wydają się być inni główni wierzyciele, którymi są Bank Ochrony Środowiska, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Wydają się oni również zdawać sobie sprawę, że całości pożyczonych pieniędzy nie odzyskają. Po raz kolejny pojawiają się pomysły, aby Bielmlek stał się częścią nowoutworzonego Holdingu Spożywczego. Pomysł ten zdecydowanie posiada wiele zalet i jest pewnym rozwiązaniem na zagospodarowanie niszczejącego obiektu. Z kolei rada nadzorcza Bielmleku interweniuje u Prezydenta RP. Jej celem jest… umorzenie zadłużenia spółdzielni co pozwoliłoby jej na nowy start. Faktycznie, po pozbyciu się całego zadłużenia i ze znaczącymi środkami pieniężnymi na rachunku bankowym, byłoby to całkiem możliwe. Jednak nie obyłoby się bez kolosalnych problemów.

Główna instalacja posiadana przez Bielmlek jest nadal uszkodzona w wyniku pożaru. Ponadto najzwyczajniej niszczeje, ponieważ nie jest prowadzona przy jej użyciu jakakolwiek produkcja. Do tego mleczarnia nie posiada bazy surowcowej, a ci, którzy od niej odeszli, raczej nie mają jakiejkolwiek ochoty na powrót. Wszystko to sprawia, że taka reaktywacja jest niemal niemożliwa. Owszem wydaje się, że z powodzeniem zakończy się wznowienie działalności upadłej spółdzielni mleczarskiej w Ozorkowie. Już pod szyldem Ciechanowskiej Spółdzielni Mleczarskiej, ale majątek upadłej firmy będzie pracował dalej. Za jeden z powodów upadłości Ozorkowa podaje się przeinwestowanie. Kwoty, jakie są wymieniane, to kilka milionów złotych. Jak więc postrzegać skalę przeinwestowania w przypadku Biemleku, gdzie mowa o dziesiątkach milionów złotych?

(09.06.2022 za tygodnik-rolniczy.pl)