Euro nie zdało egzaminu jako wspólna waluta

04.01.2018

Polska musi osiągnąć najpierw średni unijny poziom rozwoju, by można zastanawiać się nad akcesją do strefy euro – powiedział Jerzy Michałowski z Katedry Polityki Gospodarczej Instytutu Ekonomii KUL. W jego opinii euro nie zdało egzaminu jako wspólna waluta.

– Katalog zastrzeżeń, co do szybkiego wejścia Polski do strefy euro jest powszechnie znany – również, a może nawet przede wszystkim, czcigodnym autorom wiadomego listu. Ostatni kryzys finansowy ten katalog jeszcze powiększył, gdyż euro nie zdało egzaminu jako wspólna waluta – ocenił Michałowski.

We wtorek „Rzeczpospolita” opublikowała apel ekonomistów do premiera Mateusza Morawieckiego o wznowienie przygotowań do wejścia Polski do strefy euro.

„W Europie trwa właśnie dyskusja o przyszłym kształcie UE i wszystko wskazuje na to, że nie będzie Unii dwóch prędkości. Jedyną przyszłością będzie poszerzona eurostrefa. Polska powinna wziąć udział w tym procesie, jeśli chce mieć realny wpływ na przyszłość kontynentu. A także jeśli chce na trwałe zakotwiczyć w zachodniej Europie” – czytamy w apelu do szefa rządu.

Jeśli chodzi o wejście Polski do strefy euro, to nie ma zmiany naszego podejścia, naszej retoryki w tym względzie; to nie jest dzisiaj temat, który bierzemy pod uwagę – oświadczył w środę premier Mateusz Morawiecki.

Jak podkreślił Michałowski, można powiedzieć w skrócie, że wspólna waluta krajom „południa strefy euro” w kryzysie finansowym zaszkodziła, nikomu nie pomogła, niektórym co najwyżej nie zaszkodziła (jak np. Niemcom czy Holendrom).

– Bufor kursowy – deprecjacja złotego w czasie kryzysu – dodatkowo pomógł Polsce przejść przez kryzys bez cięższych strat i dość szybko się odrodzić, by tak jak obecnie, znaleźć się w czołówce państw najszybciej rozwijających się w UE – wyjaśnił ekspert.

Jak podkreślił, bufor ten i szerzej, suwerenność polityki monetarnej, czyli przede wszystkim autonomia w ustanawianiu stóp procentowych (chociaż w warunkach wiadomych ograniczeń zewnętrznych), są nam potrzebne teraz i w przewidywalnej przyszłości.

„Polska musi osiągnąć najpierw średni unijny poziom rozwoju, a w każdym razie bardzo zbliżony do niego (co najmniej 90% tego poziomu), by można zastanawiać się nad akcesją do strefy euro. Z kolei sama strefa euro musi pokazać, że jest zdolna do funkcjonowania, a zwłaszcza rozwoju, w długim horyzoncie czasowym, z okresami kryzysów i spowolnienia włącznie. A to wymaga reform, co do kształtu których jednak nie ma obecnie konsensusu ani woli – ocenił. Dodał, że jedną z tych koncepcji jest konieczność skurczenia się strefy.

– Tak czy siak, strefa euro tak jak była, pozostaje eksperymentem ekonomicznym na masową skalę! Polski zaś nie stać w żadnym razie na kolejne eksperymenty ekonomiczne; eksperyment socjalistyczny wystarczy – powiedział.

Michałowski zwrócił uwagę, że argumenty polityczne za akcesją do strefy euro nie są bez znaczenia. – Wręcz twierdzi się, że to one stały od początku za euro. Pytanie jednak czyj interes polityczny (i gospodarczy) za realizacją unii monetarnej stał wtedy i stoi obecnie. Rzymianie pytali w takich razach cui bono? – powiedział.

(04.01.2018 za PAP)