Zaskakujący spadek sprzedaży żywności. Jak odczują go sieci handlowe?

30.01.2019

Spadek sprzedaży detalicznej żywności za grudzień ubiegłego roku był dużym zaskoczeniem. Analitycy uspokajają – to raczej efekt nasycenia konsumpcji niż pogorszenia sytuacji gospodarczej i odchudzenia portfeli Polaków. Jednak w kwestii wpływu tego zjawiska na sieci handlowe, eksperci mają podzielone zdanie.

Przypomnijmy, GUS podał, że w grudniu 2018 roku sprzedaż detaliczna żywności, napojów i wyrobów tytoniowych w cenach bieżących spadła o 1,4% rok do roku, a w cenach stałych spadek ten wyniósł 2,4%.

Analitycy Haitong Banku wskazują, że niepokoi ich ​​krótkoterminowa perspektywa sprzedaży artykułów spożywczych w Polsce. Trudno jest bowiem zrozumieć tak niski grudniowy wskaźnik, w kontekście wzrostu płac powyżej 7%, zmniejszenia wpływu niedzielnego zakazu handlu (spadek z 2,0% w III kw. do 1,3 w IV kw.), i wzrostu sprzedaży w małych sklepach w IV kw. na poziomie 4,6%.

Analitycy wskazują, że w grudniu wpływ zakazu handlu na wyniki sprzedaży był bardzo ograniczony (tylko 1 niedziela była niehandlowa).

Rozwiązać zagadkę

Bogacenie się Polaków, zmieniające się zwyczaje, np. w kwestii spędzania świąt, a także rosnący udział sprzedaży internetowej produktów spożywczych – to niektóre z możliwych powodów spadku sprzedaży detalicznej żywności w grudniu, jakie wskazują analitycy.

– Spadek sprzedaży detalicznej żywności w grudniu, biorąc w szczególności pod uwagę, że jest to miesiąc zwiększonych zakupów świątecznych, jest rzeczywiście zaskoczeniem. Trudno jednak wskazać jednoznaczną przyczynę tak słabego wyniku. O ile w przypadku innych kategorii nastąpiło prawdopodobnie przesuniecie zakupów, tj. dokonywano ich już w listopadzie w okresie rekordowego pod względem wyników w 2018 roku „czarnego piątku”, o tyle w przypadku żywności takie przesunięcie nie mogło raczej mieć miejsca – mówi Monika Kurtek, główny ekonomista Banku Pocztowego.

– Pewnym wytłumaczeniem może być zakrojona na szeroką skalę w sieciach handlowych w grudniu akcja promocyjna, która obniżyła ceny żywności i tym samym gospodarstwa domowe po prostu mniej na nią wydały. Innym wytłumaczeniem mogą być zmieniające się powoli obyczaje Polaków, gdzie coraz więcej osób w okresie świątecznym wyjeżdża odpocząć, co z kolei przekłada się na brak dokonywanych przez nich zakupów żywności. I wreszcie takim wytłumaczeniem mogą być dokonywane coraz śmielej przez gospodarstwa domowe zakupy przez internet, których GUS nie uwzględnia w publikowanych statystykach – wymienia ekonomistka.

Grudniowe dane były niespodzianką także analityków Banku BGŻ BNP Paribas. – Spadek sprzedaży detalicznej żywności, napojów i wyrobów tytoniowych jest pewnym zaskoczeniem, tym bardziej, że pozostałe kategorie, odnotowały kilkuprocentowy wzrost sprzedaży. Taka tendencja może być jednak związana z większym planowaniem zakupów. Produkty, które mają dłuższy termin przydatności do spożycia mogły zostać zakupione już w listopadzie. Warto też zauważyć, że w wyniku wzrostu dochodów i zmiany stylu życia, okres świąteczny Polacy coraz częściej wykorzystują do wyjazdów urlopowych za granicę, co mogło znaleźć odzwierciedlenie w wielkości sprzedaży detalicznej żywności w grudniu ub.r. – mówi Paweł Wyrzykowski, analityk sektora rolno-spożywczego Banku BGŻ BNP Paribas.

Grudniowe dane o sprzedaży detalicznej żywności próbuje wytłumaczyć także Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker. Zwrócił on uwagę, że w minionym roku utrzymywały się bardzo korzystne tendencje zarówno w całej gospodarce, jak i na rynku pracy, a więc spadek stopy bezrobocia, niedobory pracowników i dynamiczny wzrost płac. – Można sądzić, że wzrost dochodów w poprzednich latach w pierwszej kolejności wykorzystany został do zwiększenia konsumpcji żywności i poprawy jakościowej w tym zakresie, a więc tu na zwiększenie dynamiki wydatków już raczej nie ma co liczyć. Popyt zaczął się natomiast stopniowo przesuwać na zakupy pozostałych dóbr, w tym trwałego użytku. I ta tendencja, czyli wyhamowanie dynamiki wydatków na żywność przy względnej przewadze zwiększonych zakupów dóbr nie zaliczanych do pierwszej potrzeby oraz dóbr trwałego użytku, powinna być kontynuowana – przewiduje ekspert.

Spadek i co dalej?

Czy grudniowe dane GUS na temat sprzedaży detalicznej żywności to tylko „zdarzenie jednorazowe”, czy trwały trend? Analitycy uspokajają – dłuższe spadki raczej nam nie grożą.

– W tej chwili jest za wcześnie aby mówić o trwałym trendzie, tym bardziej, że sytuacje takie miały już miejsce. We wrześniu 2018 roku, w relacji rocznej, również mieliśmy do czynienia ze spadkiem sprzedaży detalicznej żywności w cenach stałych, po czym, w październiku odnotowano jej wzrost – zwraca uwagę Paweł Wyrzykowski.

– W długofalowej perspektywie, wraz ze zmniejszającą się liczbą ludności w Polsce, starzeniem się społeczeństwa czy poprawiającą się sytuacją materialną, należy liczyć się z tym, że żywności będzie kupowane mniej, a już na pewno zmniejszeniu ulegnie jej udział w strukturze sprzedaży detalicznej ogółem. W najbliższym czasie jednak takich zmian raczej nie zauważymy. Gospodarstwa domowe czują się obecnie pewniej jeśli chodzi o ich sytuację finansową, a zatem nie będą ograniczać konsumpcji, w tym także konsumpcji żywności – dodaje Monika Kurtek.

Zdaniem ekspertów, nie grozi nam także silne pogorszenie sytuacji gospodarczej. Choć, jak zwracają uwagę niewielkie spowolnienie… już trwa.

– Spowolnienie w Polskiej gospodarce jest widoczne w danych już od kilku miesięcy. Indeks PMI zniżkuje już od czerwca, a w listopadzie 2018 roku spadł poniżej 50 pkt., dzielących wzrost od spowolnienia. Oceniamy, że w tym roku wzrost PKB w Polsce wyniesie 3,5%-4,0% wobec ponad 5,0% w 2018 roku. W 2020 i 2021 roku wzrost może dalej spowolnić do okolic 3,0%, bądź nawet nieco poniżej – ocenia Paweł Radwański, ekonomista Banku BGŻ BNP Paribas.

Podobnego zdania jest Monika Kurtek z Banku Pocztowego. – Oznaki spowolnienia gospodarczego już widać w publikowanych danych makroekonomicznych. Jest ono jednak powodowane przede wszystkim sytuacją zewnętrzną. Hamuje gospodarka niemiecka, naszego głównego partnera handlowego, co negatywnie odbija się na polskim eksporcie. Hamuje także gospodarka innych krajów strefy euro, gospodarka chińska oraz amerykańska. Dla wzrostu gospodarczego w Polsce złą informacją jest także mający nastąpić Brexit, choć trudno w tej chwili określić kiedy dokładnie do niego dojdzie. Termin marcowy wydaje się coraz mniej realny. Dobrą wiadomością jest natomiast to, że w Polsce mamy silny popyt wewnętrzny. Jest to z jednej strony rosnąca konsumpcja gospodarstw domowych, a z drugiej inwestycje, napędzane m.in. środkami unijnymi z perspektywy 2014-2020. To pozwoli, według moich szacunków, na utrzymanie relatywnie wysokiej dynamiki PKB w kolejnych latach. Wyniesie ona według moich prognoz 4.0% w 2019 roku oraz 3.6-3.0% w kolejnych trzech latach – mówi ekonomistka.

Roman Przasnyski spodziewa się mniejszej dynamiki sprzedaży detalicznej ogółem, w związku ze spodziewanym pogorszeniem koniunktury w gospodarce oraz prawdopodobnym wzrostem inflacji. Jednak, jego zdaniem, konsumpcja gospodarstw domowych pozostanie nadal głównym czynnikiem podtrzymującym wzrost gospodarczy. W 2019 roku spowolnienie nie powinno być zbyt dotkliwe.

Co na to sieci handlowe?

Zdaniem Głównego Analityka Gerda Broker, pierwszy okres spowolnienia gospodarczego nie powinien znacząco pogorszyć sytuacji na rynku pracy, a więc nie doprowadzi do wzrostu stopy bezrobocia, a wysoka dynamika wzrostu płac powinna zostać w 2019 roku utrzymana. – Konsumpcja gospodarstw domowych nie będzie się jednak zwiększała już tak szybko, jak w poprzednich latach, co zacznie też być odczuwalne w wynikach sieci handlowych – ostrzega jednak Roman Przasnyski.

O przyszłość sieci handlowych jest natomiast spokojna Monika Kurtek. – Spowolnienie gospodarcze w Polsce, zakładając że nie będzie gwałtowne, nie wpłynie istotnie na rynek pracy oraz konsumpcję. Polska z coraz większą siłą doświadcza braku rąk do pracy, co nie pozwoli ani na spadki płac, ani na istotny wzrost bezrobocia. Konsumpcja może nieco hamować w przyszłości, ale bardziej będzie to miało związek z „nasyceniem się” społeczeństwa niż ograniczaniem przez nie wydatków z powodu pogarszającej się sytuacji materialnej. Sieci handlowe w takich warunkach w niewielkim stopniu odczuwać powinny skutki zachodzących zmian – ocenia Główny Ekonomista Banku Pocztowego.

Paweł Radwański spodziewa się, że spowolnienie będzie widoczne także po stronie konsumpcji prywatnej. – Najważniejszym czynnikiem jest tu obniżenie dynamiki zatrudnienia, wynikające z czynników demograficznych i braków kadrowych na rynku pracy. Z drugiej strony, czynnik ten pozwala oczekiwać, że dynamika płac nie będzie raczej spadać, przez co hamowanie konsumpcji, jakie mogą odczuć sieci handlowe, nie powinno być gwałtowne. Wsparciem dla rynku detalicznego może okazać się też kredyt konsumencki i niskie stopy procentowe NBP – podsumowuje ekonomista Banku BGŻ BNP Paribas.

(30.01.2019 za dlahandlu.pl)