OPZZ ma trzy recepty na uzdrowienie sytuacji w rolnictwie

09.04.2019

– Najważniejsze dla polskiej wsi jest oddłużenie gospodarstw rolnych, odtworzenie produkcji trzody chlewnej w zlikwidowanych gospodarstwach i walka z ASF – przekonuje Sławomir Izdebski, przewodniczący rolniczego OPZZ.

Jak mówił, nie da się uzdrowić sytuacji w polskim rolnictwie bez szeroko rozumianego oddłużenia. Ocenił, że PiS nie spełnił postulatu, który niósł na swoich sztandarach.

Dodał, że chodzi m.in. o zmianę obowiązującej ustawy o oddłużeniu rolników. Zaproponował, by wykreślić z niej przepisy dotyczący braku pomocy dla gospodarzy w sytuacji, gdy przeciw nim toczą się sprawy cywilne lub mają do czynienia z syndykiem lub komornikiem. Jak mówił szef rolniczego OPZZ, kolejnym problemem są egzekucje rolnicze.

Izdebski zauważył, że za czasów PiS kilka tysięcy gospodarstw rodzinnych zlikwidowano, głównie z powodu ASF. – Ale jak się dzisiaj okazuje, nie było takiej potrzeby, by rolnikom wybijać stada, bo wszyscy mówią jednogłośnie, że wektorem choroby są dziki i je trzeba odstrzelić, a nie zdrowe świnie rolnika – argumentował.

Jego zdaniem, by uzdrowić sytuację, te gospodarstwa, które przestały produkować trzodę, powinny dostać realną pomoc od rządu, żeby mogły wznowić produkcję.

– By dziś odbudować stada trzody i gospodarstwa, trzeba m.in. wprowadzić zakaz wydawania pozwoleń na budowę wielkoprzemysłowych chlewni przez koncerny mięsne, a ułatwić budowanie chlewni i obór rodzinnym gospodarstwom – uważa Izdebski.

– Jeżeli chodzi o walkę z ASF, to trzeba przede wszystkim zlikwidować dziki. Jesteśmy bodaj jedynym krajem w Europie, który nie stosuje pasz dla dzikiej zwierzyny, czyli nie sypie tzw. pasów zaporowych – zaznaczył przewodniczący OPZZ RIOR.

Wyjaśnił, że na brzegu lasu sypie się pas żywności, gdzie dziki się najadają, nie idą na pola rolników i nie robią tam szkód. Przy okazji myśliwy ma dzika na brzegu lasu i może prowadzić odstrzały przez cały rok, a nie tylko zimą, gdy nie ma kukurydzy na polach.

Kolejną sprawą jest bioasekuracja. Zdaniem Izdebskiego nie może dotyczyć tylko rolników, myśliwy wchodząc do lasu musi mieć odzież ochronną, środki dezynfekcyjne i worek na patrochy (wnętrzności dzików).

Szef rolniczego OPZZ odniósł się też do sobotniej konwencji PiS poświęconej rolnictwu. – Chodzi także o szczególne wsparcie dla gospodarstw, które na tych samych zasadach, z własnych pasz, (...) z własnego chowu, produkują żywość, która jest sprzedawana lokalnie. Najmniej 100 złotych od jednego tucznika i 500 zł od jednej krowy, ale może być więcej – powiedział Jarosław Kaczyński, prezes PiS.

– Przyjąłem tę informację z wielkim rozczarowaniem o dofinansowaniu rolnikom 100 zł do każdej sztuki trzody chlewnej i 500 zł do bydła. Wszyscy doskonale wiemy, że jest to obietnica bez pokrycia finansowego – powiedział dodając, że to „unijne mrzonki”, które mogą być ewentualne aktualne dopiero po 2021 roku.

(09.04.2019 za PAP, fot. PAP)